
Temat dotyczy NBA sezonu 2010/2011. Typy tylko i wyłącznie z analizami.
NBA 2010/2011
#1
Napisany 21 wrzesień 2010 - 15:21




#2
Napisany 04 październik 2010 - 19:33
Minnesota Timberwolves - Los Angeles Lakers
typ powyżej 199,5
kurs 1.90
BetClic
Ciekawy zakład sobie znalazłem jest to Europejskie Tourne. Kursy lecą w dół i granie pewniaczka po 1,20 na LAL jest ani nie opłacalne ani pewne. Prawda jest taka, że w NBA mają zostać nałożone maksymalne płace na zawodników a jak można temu zapobiec ? Zdobywając nowych fanów spoza Ameryki. Mecz odbędzie się w Londynie i polecam over 190,5 w 10bet jest po takim samym kursie co over 199,5 w Betclicku ale niestety chyba nie można dawać typów z tego buka. Nie wiem w jakim składzie wyjda obie drużyny ale w meczach NBA over 200 punktów jest często łamany a w meczu gdzie najważniejsza jest promocja samej ligi wydaję się że musi być złamana. Tym bardziej, że wszyscy w hali w Londynie czekają na spektakl i sądzę że ta beriera zostanie złamana
Ten post był edytowany przez Wojownik dnia: 05 październik 2010 - 18:38
#3
Napisany 05 październik 2010 - 19:10
Detroit Pistons u Miami Heat
Typ: Pistons +11
Kurs: 1.91
Bukmacher: Bwin
Już dziś naszym oczom ukaże się nowe najbardziej kontrowersyjne trio, które przed sezonem budzi tyle emocji, nie wątpliwie cel jest jeden: wydarcie mistrzostwa Jeziorowcom i sprowadzenie go do Miami. Pierwszą próbą przed sezonową będzie przyjazd do Miami ekipy Tłoków, którzy po kompletnie nieudanym sezonie będą starali się w tym roku "odnaleźć" formę. Krótko po zakończeniu się sezonu umowę przedłużył center i osoba bardzo związana z Pistons Ben Wallace jeden z najlepszych obrońców w lidzę. W drafcie z 7. do Detroit trafił Greg Monroe i to nie jest jakieś specjalnie wzmocnienie warte odnotowania. I gdy wydawało się, że już nic się nie zmieni i nadal będziemy oglądać taki sam zespół jak z przed roku za minimum reprezentować ekipe z Detroit zdecydował się T-Mac, dla większość zespołów była by to słaba opcja, jednak dla Pistons może to być strał w dziesiątkę, bo obok Gordona może to być świetna alternatywa i duże wzmocnienie Tłoków. Mecz emocjonujący najbardziej tej nocy, szansa dla Tłoków na pokazanie się, a chęć podcięcia skrzydeł, zanim jeszcze wystartują jest ogromna w dodatku w pojedynkach obu ekip to Tłoki częściej wychodziły zwycięsko ostatni mecz w Miami zakończył się wynikiem 99:106.
Ten post był edytowany przez Wojownik dnia: 06 październik 2010 - 07:25

#4
Napisany 05 październik 2010 - 22:44
Houston Rockets - Orlando Magic -4,5
Hmm, no myślałem jeszcze nad Bobcats dzisiaj, ale ostatecznie jednak zostawię - popatrzę jak sprawią się Cavs bez lidera, bo chociaż teoretycznie są jak dzieci bez matki, to jednak już przez ten czas się wyrobili - i Bobki wcale nie muszę mieć takiej łatwej przeprawy dzisiaj z Cavaliers bez LBJ.
Phoenix... no ktoś chyba pomylił linie. Kings że niby faworytem? OK, Suns bez Amar'e, ale przyszło dwóch graczy którzy go zastąpią - Turkoglu, który co prawda gra bardziej SF, niż PF, do tego inaczej od Stoudemire'a, ale jest jeszcze Warrick - całkiem solidny center z Bulls, który po przyjściu Boozera musiał odejść, co nie zmienia faktu, że najczęściej wygrał rywalizację z Millerem o miejsce C. Dzisiaj będzie pewnie wspomagał Lopeza pod koszem, chociaż całego składu jeszcze pewien nie jestem. No i doszedł Josh Childress - lider Olympiakosu, drużyny Top4 Euroligi, świetny na dystansie, na pewno bedzie dawał dobre zmiany J-Richowi. Kings praktycznie bez zmian, poza dwoma sporymi ubytkami - Andreą Nocionim, genialnym na obwodzie i Spencerem Hawsem, solidnym centrem, chociaż ta strata została zrekompensowana Samuelem Dalembertem. Czy jednak praktycznie on sam pod koszem postawi się Lopezowi - Warrickowi? Wątpię. Punktowanie Kings znowu bedzie zależało od skuteczności dwóch PG wymieniających się - Udriha i Evensa plus Landryego i to głównie skuteczność zza łuku. Trochę mało na Suns, dysponujących w tym akurat dużo lepszym orężem - Nash+J-Rich+Turkoglu.
Na Orlando linia niska, to warto spróbować. Szczególnie, że teren neutralny, nikt nie ma więc atutów własnej hali. Trzony ekip prawie bez zmian, a każdy zna siłę zeszłosezonową i różnicę tych drużyn. W Rockets nie doszedł praktycznie nikt istotny, poza Bradem Millerem, ktory i tak pewnie ustąpi miejsca Hayesowi. Do tego bardzo powazna strata - Trevor Ariza. Magic - dwa niezłe uzupełnienia na zmiany, Duhon na PG i Richardson na SF/SG, będzie wreszcie komu odciążyć Nelsona i Pietrusa, bo Jason Williams czy Ryan Anderson na te pozycje to mało. Tutaj nie ma się co dużo rozpisywać - Orlando to finalista konferencji, a wcześniej uczestnik Finals, Rockets ogromne problemy, nie wiadomo jak po kontuzji wróci Yao Ming, a nawet jeśli zagra, co niepewne, to czeka go Howard - najlepszy obecnie center ligi, stracili Arizę - bardzo źle to u nich wygląda póki co.
Ten post był edytowany przez Wojownik dnia: 06 październik 2010 - 07:26
#5
Napisany 06 październik 2010 - 18:58
Minnesota Timberwolves - New York Knicks
Typ poniżej 220,5
william hill
kurs 1,91
Mecz rozpocznie się o 20, zostanie rozegrany w Paryżu. Co do meczu NY Knicks podczas tourne raz niewiele przekroczyli te granice z jakimś zespołem z Włoch, najlepszym zawodnikiem był jakiś młodzian wzięty z draftu czy zagra kolejny świetny mecz ? Sądzę, że nie ale obecnie wyszła bardzo ciekawa sytuacja. Prawie w każdym meczu overy są dźwigane (tylko dziś na 8 meczy było 6/8 overów w tym dosłownie 2 punków w jednym z tych meczy brakło, oczywiście były dźwigane i później nie wszystkie wpadały)Ale teraz buk daje bardzo wysoką linie
Wszystko jest spowodowane niską linią, którą buki później kilkukrotnie dźwigali i sądzę, że trzeba z tego korzystać, bo over 220,5 wydaje się być bardzo zawyżony. Trochę się czuje jakbym zabierał dziecku lizaka
Ten post był edytowany przez Wojownik dnia: 07 październik 2010 - 13:06
#6
Napisany 07 październik 2010 - 16:29
NBA Pre-Season
New Jersey Nets vs Boston Celtics
Typ: Boston ![]()
Kurs: 1,61
Stawka [8/10]
Kolejny mecz Celtów w przed sezonowych sparingach. Tym razem ich formę sprawdzi najgorsza drużyna poprzedniego sezonu New Jersey Nets. Według mnie sugerowanie się tym, że Netsi wygrali z 76ers i Maccabi Hajfa jest bez sensowne. Maccabi jest mocne tylko w swojej lidze, a 76ers widać, że zupełnie bez formy. Poprzedni mecz Bostonu właśnie z Philadelphią pokazał, że Celci są w niezłej dyspozycji. Do tego największą role w tamtym meczu odegrali rezerwowi. A w tym meczu najdłużej powinni pograć mimo wszystko podstawowi gracze. W poprzednim meczu Netsów znakomicie spisał się Brook Lopez, zdobył 24 punkty. Widac było, że gra NJN opiera się tylko na tym zawodniku. Inni rzucali mało, większość piłek wykańczał właśnie Lopez. Myślę, że w grze przeciwko Bostonowi jeden zawodnik im nie wystarczy, tym bardziej, że do swojej dyspozycji z dawnych lat powoli wraca Shaq O'Neal. Ładnie rozpoczął poprzednie spotkanie, widać że zaaklimatyzował się już w swojej nowej drużynie. Czy warto grać jakiś HC na Boston? Myślę, że nie ponieważ NJN u siebie jest zawsze groźne, ale spotkania z Bostonem nie mają prawa wygrać
Ten post był edytowany przez Galaxy dnia: 08 październik 2010 - 12:15

#7
Napisany 07 październik 2010 - 16:51
Spotkanie: Regal Barcelona - Los Angeles Lakers
Typ: Barcelona
Kurs 2,50
Buk: Gamebookers
Dzisiaj w swoim drugim przedsezonowym spotkaniu Lakersi zagraja z Barcelona. Jak dobrze wiadomo ekipa z Los Angeles nigdy nie byla super dysponowana w meczach przedsezonowych. W swoim pierwszym meczprzygotowujacym do sezonu zostali rozbici przez Minnesote az 92:111. Kobe jest oszczedzany przez Philla Jacksona z Minnesota zagral 6 minut, dzisiaj rowniez ma za duzo nie pograc. Niewatpliwie jest to z punktu widzenia Barcelony plus dla graczy z Hiszpanii. Pau Gasol rowniez poki co bez formy i nie rozstrzyga juz swoimi zbiorkami losow meczu, ale to dopiero poczatek sezonu. Z Timberwolves dobrze pokazal sie jedynie Lamar Odom, no ale nie pomoglo to uniknac porazki z jednym z najslabszycvh zespolow poprzedniego sezonu NBA.
Barcelona natomiast sezon juz zaczela, pod koniec wrzesnia w 2 meczach o Superpucher rozgromiala Real Madryt 89-55 oraz Pamese Walencja 93:63. Na inauguracje natomiast w niedziele pokonali Gran Canarie 83:58. Widac wiec ze Barcelona juz na starcie jest w wielkiej formie. Patrzac na sklad to Barcelona roi sie od gwiazd. Rubio, Navarro, Lakovic, Basile, Lorbek, Vazquez czy N`Dong to bardzo dobrzy zawodnicy. Katalonczycy ponadto sa 2 zespolem Europy poprzedniego sezonu Euroligi. W tym sezonie mierza w wygranie tych rozgrywek. Mecz z Lakers bedzie dla nich ponadto czyms wyjatkowymi kazdy z zawodnikow marzy przeciez o pokonaniu takie zespolu jak Jeziorowcy, Warto nadmienic ze obie ekipy graly juz ze soba w 2008 roku Lakersi wygrali po dramatycznej koncowce 4 punktami, sadze ze dzisiaj Barca jest silniejsza i pokona LAKERSOW.
Ten post był edytowany przez Wojownik dnia: 08 październik 2010 - 13:35
#8
Napisany 07 październik 2010 - 18:09
Barcelona - LA Lakers
Typ: Over 95.5 1.st half ![]()
Kurs: 2.0
Bukmacher: sportingbet
Już dziś o 20:30 odbędzie się bardzo prestiżowe spotkanie. Naprzeciw siebie staną jedne z najlepszych drużyn koszykarskich na świecie Los Angeles Lakers kontra F.C. Barcelona. Jeziorowcy trenują przed sezonem, jak narazie rozegrali jedno spotkanie, z Minnesotą, które nie spodziewanie przegrali. Barcelona zaczeła sezon od wysokiego zwycięstwa 83:58 z Gran Canaria. Jednak zwykły mecz ligowy bardzo różni się od dzisiejszego. Spotkanie zostanie rozegrane systemem 4 x 12min takim jak w NBA, co zwiększa szanse na overa. Lakers sprawdzają nowych zawodników takich jak Steve Blake czy Matt Barnes, którzy w pierwszym meczu grali po 20 minut. W pierwszym meczu bardzo kulała defensywa, LAL, bo z przeciętną Minnesotą stracili aż 111 punktów, gdy sami rzucili zaledwie 93. Problemy zaczeły się w drugiej połowie gdy zaczeły się dłuższe zmiany składu, Lakers w drugiej połówce rzucili zaledwie 36 punktów gdy w pierwszej 56. W meczu z Minnesotą w pierwszej połowie padło aż 111 punktów liczę na powtórkę, gdyż z tak dobrym zespołem LAL będzie ciężko utrzymać tyłu bez Bryanta, a przód znów nie powinien zagrać tak słabo. Cała seria spotkań w Europie odbywa się na promocje basketu i jak widać narazie padają w nich same wynik ponad dwustu punktowe, by pokazać jakie emocje może wzbudzać ten sport.
Ten post był edytowany przez G-Sands dnia: 08 październik 2010 - 11:55

#9
Napisany 07 październik 2010 - 21:29
Los Angeles Clippers u Sacramento Kings
Typ: LA Clippers ![]()
Kurs: 3.74
Bukmacher: Pinnacle
Tak wysoka porażka Clippers spowodowana była ogromną chęcią rzutów za 3. Portland i trzeba przyznać, że nawet całkiem nieźle im to wychodziło, bo trafili aż 16 razy, głównie za sprawą dwóch osób. Czy wygrane Kingsów można nazwać sensacją? Nie, to poprostu słoneczka są słabe, po utracie Amara i lekko wzmocnieni gospodarze wykorzystali to. W pierwszym meczu Clippers miało czas się trochę zgrać zobaczyliśmy dużo liczbę graczy, która dziś powinna się trochę uformować. Po stratach takich graczy jak Blake czy Outlaw, potrzebne były stanowcze kroki. Stąd zakup Gomesa z Minnesoty czy Foya, co do drugiego to jego występ z Portland ciężko skomentować, bo trafił 1-9 za 2 punty i 0-5 za 3 co można nazwać antywystępem. To nadal dwie drużyny których poziom gry jest bardzo zbliżony stąd nierozumiem aż takiego kursu na LAC. Poza tym są to mecze kontrolne i nie kładzie się tam takiej presji, a sprawdza się taktykę i myślę, że Clippers mają szanse spokojnie ograć Sacramento, bo jak pokazał wczorajszy mecz mimo gry u siebie Sunsi mocno zostali rozbici przez równie słabych Raptors.
Ten post był edytowany przez G-Sands dnia: 08 październik 2010 - 11:55

#10
Napisany 08 październik 2010 - 18:49
NBA Pre-Season #9
Chicago Bulls vs Washington Wizards
Typ: Washington Wizards
Kurs: 2,65
Stawka [1/10]
Były dyskusje na SB czy warto grać ten mecz. Większość odpuściła jednak ja postanowiłęm zaryzykować za symboliczną kwotę. Zacznę od gospodarzy z Chicago. Nie pokazują jakiegoś super efektywnego kosza, ale mecz u siebie to zawsze jakiś plus. Jak narazie 2 mecze przegrana, z Dallas oraz z Milwaukke. W obu tych meczach mieli fatalną skuteczność rzutow za 3. W meczu z Dallas własciwie tylko pierwszą kwartę zagrali dobrze, potem jakby coś siadło. Q2 i Q3 zadecydowały o końcowej porażce, mimo iż w Q4 postawili zespołowi z Dallas dosyć równe warunki. Wyróżniał się jak zwykle Dereck Rose, który z Noahem i Bogansem jest w stanie stworzyć na prawde dobrze i co najważniejsze efektownie grający zespół. Teraz czas na ich dzisiejszych rywali czyli drużynę z Washingtonu. Czarodzieje imponują mi narazie swoją grą. 2-0 w meczach przed sezonowych. Wczoraj wygrali arcy trudny mecz z Cavsami 97-83. Czy mogą być zmęczeni? Na pewno trochę tak, ale myślę, że zawodnicy NBA są już przystopsowani do napiętego planu. W obu meczach z Dallas oraz Cavs dobrze spisałą się formacja z Wallem oraz Blatchem, wszystko ładnie funkcjonowało, były punkty po ich akcjach. Osobiście interesuje mnie forma jednego z rezerwowych Yi Jianliana. W dwóch meczach spisał się w miarę przyzwoicie i jestem ciekaw czy utrzyma dość wysoki poziom rzutowy. Narazie zawodzi trochę Arenas, ale myślę, że forma przyjdzie z czasem. Kończąc, uważam, że kurs na Chicago jest zbyt niski żeby go ruszać a ja widzę możliwość pokonania ich przez drużynę Washington - jeśli oczywiście zagrają podobnie jak w ostatnich sparingach
Ten post był edytowany przez Wojownik dnia: 09 październik 2010 - 09:18

#11
Napisany 08 październik 2010 - 21:07
Portland Trail Blazers u Denver Nuggets
Typ: Over 196
Kurs: 1.91
Bukmacher: Betsafe
Jest to dopiero pierwszy mecz przed sezonowy Denver także przydało by się przypomnieć co w klubie w przerwie się działo. Na początek Nuggets wyłożyli pięniądze na zachowanie swojego najlepszego gracza Carmelo Anthonego, jednak ten zaznaczył, że chcę wzmocnien w składzie, tak więc w klubie pojawili Al Harrington i Shelden Williams. Na ławkę trenerską powraca Georga Karla co nie wątpliwie przywróci lepszy styl gry. Nuggets coś mnie nie przekonują przed tym sezonem widoczne problemy z kontraktami i kontuzje, mogą odcisnąć piętno na grze Bryłek. Portland rozegrało jak narazie 2 mecze z Clippers i Jazz. W tym pierwszym zainponowała mi gra za trzy, bo rzucili oni aż 16 koszy, co daje łączny wynik, 48 i ponad 59% skuteczności w tej kategorii. Wczoraj ekipa z Portland już tak świetnie nie rzucała, bo zdobyła za trzy 27 punktów. Głowną zasługą jest postawa Rudiego Fernandeza, który rzuca ich naprawdę sporo i ważne,że większość nich wpada (5-6 i 4-6). Pojedynek w północno-zachodniej konferencji zapowiada się ciakawie, czy Portland znów awansują do playoffs, te pytania może odłóżmy na kiedy indziej. Linia znów poszła w górę tym razem o kolejne 4 oczka, jak pokazują ostatnie spotkania tych ekip Denver rzucało w nich zazwyczaj ponad 100 punktów, a goście nie odstawali od nich tak bardzo i łącznie padało ponad 200. Dziś pierwszy mecz Denver i jednocześnie boję się postawy Denver, ale w meczach przedsezonowych gra się luźniej, nie ma spięć i wtedy łatwiej się gra, dziury w obronie nadal będą widoczne, co do ataku Portland narazie spisuję się bdb, a jak gospodarze? To czas pokaże mi pozostaje grać over 196, bo ta linia w nocy pęknie... przynajmniej na to liczę ![]()
Ten post był edytowany przez Wojownik dnia: 09 październik 2010 - 09:18

#12
Napisany 08 październik 2010 - 22:23
Indiana Pacers - Orlando Magic (-6,5)
Golden State Warriors - Los Angeles Clippers (+5)
Denver Nuggets - Portland TrailBlazers (+7,5)
Detroit miało fatalny poprzedni sezon, który nie ma prawa się w tym roku powtórzyć. Ta ekipa jest za solidna - na każdej pozycji mają gracza, który z powodzeniem wzmocniłby każdą ekipę w NBA. W tym roku doszedł T-Mac, świeżo po kontuzji, trudno więc wymagać od niego cudów. Jednakże jest to gracz grający stylem idealnie pasującym do Tłoków. Dzisiaj liczę na jego więcej minut i nieco więcej cyferek w statystykach. Bucks dzisiaj bez Boguta - każdy widział co w zeszłym sezonie znaczył i dalej znaczy ten zawodnik dla Kozłów. Dzięki duetowi Bogut - Jennings Bucks osiągnęli playoffy, w których już bez kontuzjowanego Andrew kompletnie sobie nie poradzili. Dzisiaj zabraknie jego, Coreya Maggeta i Johna Salmonsa, a więc graczy, od których wiele zależy w ofensywie Milwaukee. Ciężko przypuszczać, by zdolny Ilyasowa był na chwilę obecną osobą zdolną powstrzymywać chociażby Villanuevę. Pod koszem Kozły przegrywają - wspomniany Charlie + Ben Wallace spokojnie poradzą sobie w pomalowanym. Spodziewa się dosyć pewnego spotkania w wykonaniu Detroit.
O tym jaką siłą dysponuje Magic pisałem przy okazji mojego ostatniego typu i od tej pory nic się nie zmieniło ani w sposobie postrzegania, ani w sile ekipy Orlando. To jest w tej chwili ekipa pełna, wyrównana, wreszcie mogąca wywalczyć mistrzostwo po cichu - obok przereklamowanych Lakers i Heat. Zupełnie inna sytuacja w Indianie, gdzie czkawką odbija im się tragiczna forma lidera. Danny Granger od momentu zostania All-Star roku 2009 stacza się po równi pochyłej, grając coraz gorzej. Doszło do tego, że ciężar gry i punktowania znajduje się na barkach Roya Hibberta, centra Pacers, którego dzisiaj czeka matchup, w którym z góry stoi na straconej pozycji - Dwight Howard. Jeśli on powstrzyma Hibberta, co zrobi prawie na pewno, to o resztę ekipy nie trzeba się martwić, bo to wygląda na dosyć łatwy mecz.
Golden State dzisiaj bez Davida Lee, który przyszedł w wyniku dosyć złożonej transakcji między nimi, Knicks a Suns, w wyniku czego z ekipy Warriors odeszło bez mała pół składu, a do Nowego Jorku trafił Amare'. W każdym razie - Golden State ma tragicznie wąską rotację, co odbija się tym, że David Lee w Depth Charcie pełni rolę podstawowego PF jak i drugiego po Biedrinsie centra. A skoro go zabrakło muszą grać zupełnie nieobyci zawodnicy. Na innych pozycjach nie jest lepiej - wartościowych zmienników nie mają Stephen Curry i Monta Ellis. I choć ze zdrowym Lee wyjściowy roster wygląda ciekawie, to na pewno zbraknie im siły w trakcie meczu, a wartościowych zmian nie widać. Łatanie dziur zawodnikami pokroju Charliego Bella (SG), Jasona Pargo (PG), czy Brandana Wrighta (PF, dzisiaj zagra) to katastroa i niczego pożytecznego nie przyniesie. Clippers wygrywają z osamotnionym Biedrinsem pod koszem - Blake Griffin i Chris Kaman spokojnie zdominują ten element. Jest na obwodzie nowy nabytek Ryan Gomes, a Barona Davisa powinien solidnie zastąpić inny świeżak w LAC - Randy Foye. Eric Gordon ma moim zdaniem pełną swobodę działania, bo nie ma dla niego godnego matchupa - Monta Ellis na swoje nieszczęście będzie się skupiał na graniu SF przez długą część czasu.
Ładnie wygląda to handi na Portland. Dlaczego? Dzisiaj Denver bez strefy podkoszowej - nie zagrają Nene, Chris Andersen, Kenyon Martin i Al Harrington. A to woda na młyn Portland, które swoją grę opiera na sile pod koszem i skuteczności z obwodu. Nie ma tu wybitnego lidera, ale takie osoby jak Batum, Aldridge czy Canby pod koszem robią wrażenie. Dzisiaj będą mieli zdecydowanie ułatwione zadanie. Denver musi skupić się na trafianiu zza obwodu, ale przecież i Blazers w tym elemencie nie są gorsi - na rzuty JR Smitha czy Chancey Billupsa bez problemu odpowie Rudy Fernandez czy Brandon Roy. A biorąc pod uwagę siłę w pomalowanym to jak dla mnie delikatnym faworytem jest ekipa przyjezdna, niemniej ciężko domyślać się, czego można spodziewać się po grze nieco obrażonego Carmelo - mimo to gram dosyć spore handi na Portland.
PS. Pierwotna analiza była dużo dłuższa, niestety, jedno złe przyciśnięcie i poszło się walić
Ten post był edytowany przez Wojownik dnia: 09 październik 2010 - 09:22
#13
Napisany 09 październik 2010 - 19:29
Indiana Pacers u Houston Rockets
Typ: +9 Pacers
Kurs: 1.94
Bukmacher: Pinnacle
3. spotkanie przed sezonowe obu ekip, więc co nieco już można przyuważyć. Zacznijmy od gospodarzy ekipa Rakiet rozegrała najpierw spotkanie z Orlando u siebie zakończone wynikiem 88-97 2 dni temu wyjazd do Spurs i wygrana 87-90. Co w tych meczach widać na pierwszy rzut oka, to to że w ekipie z Houston nie idzie najlepiej rzucanie. Może brak przywódcy paraliżuje, graczy, jednak Yao jest już "zdrowy" gra w meczu ok. 10min i jak narazie efektów nie widać 3/10 z rzutów. Także jakoś specjalnie dobrze nie wygląda dyspozycja Brooksa i Scoli, którzy rzucają bardzo przeciętnie. Lepiej rzuca się graczom wchodzącym z ławki, bo ich staty wyglądają narazie dużo lepiej.Stara Arizy także wpływa na minus, lecz tą strate załatali pozystaniem Lee. Indiana 2 mecze, dwie przegrane pierwsza wyjazdowa z Grizzlies 87-85 i w domu z Magic 86-93. Rywale bardzo wymagający, bo wzmocnienie w Miśkach w postaci Allena i powrót do zdrowia niektórych graczy nastawia ich na p-o, o Orlando nawet nie wspomne. Na tak słabą pozycje w zeszłym sezonie wpłyneła absencja Grangera, bo przecież przez dłuższy czas Pacers liczyli się w walcze o p-o. Pozyskanie Darena Collisona to istotny krok w przód, bo od dawna zespół z Indiany miał z rozgrywającymi problemy, narazie Darren spisuję się średnio, ale pewnie rzuca za 3. Problemy Houston to kontuzje ten zespół przez nie traci to na co go spokojnie stać walke o playoffy itd. Dziś kolejny 10min Yao i kolejna spokojna gra byle nie złapać kolejnej kontuzji, bo nie jest on jeszcze w pełnej dyspozycji i w najbliższym czasie na pewno nie będzie. Pacers nie prezentowali się źle, mieli bardzo wymagających rywali i ten dzisiejszy jest moim zdaniem najsłabszy i taka linia hc nawet przy ewentualnej porażce Pacers powinna siąść.
Ten post był edytowany przez Wojownik dnia: 10 październik 2010 - 11:00

#14
Napisany 10 październik 2010 - 21:56
Boston Celtics (-8)
Golden State Warriors - Sacramento Kings over 212.5
Orlando Magic - New Orlean Hornets under 194.5
Houston Rockets - Cleveland Cavaliers(+9)
Myślałem nad handi dodatnim na Hornets, ale przez ten czas spadło o 3 punkty, więc nie ruszam, choć spodziewam się close game mimo wszystko.
Golden State już w pełnym składzie, z Davidem Lee i bardzo ciekawie wyglądającą grą - wbrew temu co uważałem po obejrzeniu ich meczu z Clippers muszę przyznać, że rezerwy potrafią utrzymać wynik, a podstawowy roster gra naprawdę bardzo fajnie i jak zawsze w przypadku Warriors - ofensywnie. Kings dzisiaj problemy kadrowe - zabraknie kapitalnego zza łuku Udriha, jedynego wartościowego zmiennika lidera Evensa, pod koszem nie zagra dwóch centrów - podstawowy Dalembert i Whiteside, co sprokuruje występ Thompsona, który od tej dwójki jednak odstaje poziomem. A walka z Lee i Biedrinsem w pomalowanym do łatwych należeć nie będzie, więc małe szanse w tym elemencie dla Kings widzę. Co tu dużo dalej pisać - Warriors bez problemów grają z osłabionymi Kings, którzy road nigdy nie błyszczeli. Ekipa z Golden State prezentuje się za to bardzo ciekawie i liczę, że dzisiaj to potwierdzą znaczną wygraną - a kiedy oni grają to zawsze sporo punktów wrzucą, przy czym i swoje powinni dołożyć zawodnicy z Sacramento. Brak podkoszowych w Kings pozwoli działać GSW, natomiast dobry łuk Sac's też nie powinien zawodzić - w końcu Evans swoje umie.
Toronto przedziwnym, szczęśliwym trafem ograło Phoenix. Szczęśliwym trafem nie jest to, że podczas meczu mieli szczęście i ledwo wygrali, ale to, że trafili na rozkojarzone Phoenix, w które nie do końca wkomponował się jeszcze Turkoglu, a Nash zza łuku to był chyba Andrzej Pipeta z Pierdziszewa Górnego, a nie Kanadyjczyk Stevie. Toronto a Boston to niebo, a ziemia, ich poziom w zeszłym sezonie znacznie zawyżał Bosh, którego teraz nie ma. Jest Bargnani - dzisiaj czeka go walka nie z Robinem Lopezem, ale z O'Nealem, albo dwoma O'Nealami (zależy, czy zdąży wykurować się Jermain). Nie ma co mówić - czarny zje go na śniadanie, bo góruje nad nim i masą i doświadczeniem i jest po prostu idealny do torowania drogi do kosza Rajonowi Rondo. Na każdym dokładnie matchupie Boston przewyższa Raptors, a w niektórych bije na głowę - na PG, PF czy nawet SF! Nie ma szans, żeby Boston w Ogródku nie wygrał dzisiaj pewnie i bezproblemowo.
Dwie drużyny w pełnym składzie, zapowiada się naprawdę fajny mecz. Nie będzie to na pewno spotkanie gdzie pełno będzie biegania od kosza do kosza, a zawodnicy pominą piłkę, ważne, żeby się przebiec. Będzie walka, zapewne niski procent field goal, ale spotkanie bardzo ciekawe. Hornets pozyskując Arizę i Bellinelliego zrobili bardzo fajny skład, ekipę, która jest nastawiona na rzuty z dystansu, aczkolwiek tylko Arizie dobrze to z Grizzlies wychodziło. Aczkolwiek po tym co pokazali Magicy z Pacers nie stawiał bym w ich w roli znacznego faworyta, to jednak nie zagram też dosyć niskiego (+5,5) handi na Hornets. Linia z popołudnia była bezpieczniejsza (+9), bo zapowiada się chyba closegame, jednakże nie wiem, jak na Amway zaprezentują się Tragic (zresztą pierwszy mecz home dla nich). Dlatego też under - opcja dużo bezpieczniejsza. To co wspomniałem na początku - dużo walki, szczególnie na obwodzie, ale raczej nie spodziewam się wysokiego procenta skuteczności, szczególnie przez dobrą obronę w tym elemencie po obu stronach, jak i przeciętną skuteczność. Pod koszem też szaleństw nie będzie, bo Howard z Okaforem w sile rywalizować mogą, a jeśli przy Randolphie Okafor zapunktował 6, to przy Howardzie i 4 nie zdobędzie. Dwight zresztą niewiele lepszy, Hibbert nie pozwolił mu prawie na nic, a z linii lepiej nie mówić jak superman rzuca. Linia 194 całkiem fajna i bezpieczna, szczególnie, że obie ekipy dotąd nie rzucały ponad nią (Hornets 90-97 z Memphis, Orlando po 97 punktów rzucało samo, przy 90 i 93 rywali).
Ostatni typ za bardzo, bardzo małą stawkę, ale myślę, że warto. 9 punktów to spore handi, a Cavs wcale tak okropnie nie wyglądają - przyznaję, chciałem dać na Rockets dzisiaj, ale to było przy linii -4,5; obecna jest kompletnie przesadzona. OK, Cavs bez Vareajo (czyli centra podstawowego) i Williamsa, ale mają ich kim zastąpić. O ile Hollins poziom podobny do Brazylijczyka prezentuje, o tyle już Sessions (obaj panowie z T'Wolves przybyli) już znacznie od Mo odstaje, jednak swoje solidne granie powinien pokazać. W pomalowanym zresztą nie stoją dzisiaj przeciwko Rockets na straconej pozycji, bo w Houston zabraknie Brada Millera, a Yao znowu dostanie całe 4-8 minut. Będzie grał znowu Chuck Hayes, który, nie oszukujmy się, do Hollinsa nie przystaje. Generalnie zapowiada się sporo fajnych matchupów zawodników o podobnych preferencjach : Jamisona vs Scoli wjeżdżających spoza łuku pod kosz PF, rzucających sporo z dystansu SG - Martina i Parkera i przyzwoicie zbierających SF Moona i Battiera. Patrząc ogólnie to zapowiada się wyrównany mecz - żadna z drużyn nie osiąga zdecydowanej przewagi na żadnej z pozycji, a linia +9 to zdecydowanie za dużo jak na niwelację hali gospodarzy. Mogę spokojnie ryzykować grę na Cavaliers.
Ten post był edytowany przez Wojownik dnia: 11 październik 2010 - 14:24
#15
Napisany 13 październik 2010 - 22:39
New Orlean Hornets
Kursy spadły o 0.50 w niektórych przypadkach, ale nie chciałem grać tego wcześniej, dopóki żadnych bardziej oficjalnych informacji nie było. Otóż dzisiaj Miami praktycznie bez szkieletu. D-Wade nie zagra już trzeciego kolejnego spotkania, natomiast LeBron James w meczu z CSKA Moskwa doznał kontuzji mięśnia i w jego trakcie opuścił spotkanie. Oficjalna informacja jest taka : Jamesa prawdopodobnie zabraknie w ogóle, a jeśli zagra, to w bardzo niewielkim rozmiarze czasowym. Żeby tego było mało - Mario Chalmers, podstawowy PG również dzisiaj nie wybiegnie na parkiet. Pozostaje więc Chris Bosh, który będzie musiał wziąć na siebie ciężar gry i Mike Miller, który sam będzie obsługiwał cały obwód. Zresztą - Miller za Wade'a, House za Chalmersa, Butler za Jamesa? Are you kidding me? Oczywiście, Heat w normalnym zestawieniu to zdecydowany faworyt, ale w preseason nie ma co forsować graczy i ryzykować poważniejsze kontuzje - będą dzisiaj znacznie oszczędzani, a w obecnym składzie Miami to ekipa nawet gorsza od tej z zeszłego sezonu. Szczególnie, że Hornets grają naprawdę bardzo ciekawego kosza, ok, zostali zmiażdżeni przez Magic na Amway, ale to w zasadzie problem zbyt otwartej taktyki, czyli pozwolenia Howardowi i Carterowi na działanie - ale jeśli dzisiaj pokażą koszykówkę jak z Charlotte, a taką grają u siebie, to może to być fajna, twarda defensywa z niezłą skutecznością. Zresztą- sam Bosh, wspierany, haha, Anthonym i Zyndrunasem, to za mało na Tsonagilę, Westa czy Okafora. Hornets u siebie muszą być groźni i przy dzisiejszych osłabieniach i brakach rywali pora wreszcie na zwycięstwo. Szczególnie, że CSKA pokazało, jak się gra z osłabionym Jamesem, a później już przeciwko ekipie bez niego i naprawdę niegłupio to wyglądało, ba, grali jak równy z równym momentami. OK, to zupełnie inny, europejski styl grania, ale zawsze uważałem, że to Szerszenie, obok Raptors, takowy najbliżej prezentują. I oby dzisiaj to nie zawiodło. Ze stawkami nie ma co szaleć, bo to w końcu preseason, ale wynosi ona dokładnie 8/10 jednostek na mecze preses w NBA, który jest co prawda niższy od tego na regular, ale wciąż stawka jest przyzwoita. Zobaczymy.
Ten post był edytowany przez Wojownik dnia: 14 październik 2010 - 07:11
#16
Napisany 14 październik 2010 - 19:44
Cleveland Cavaliers
Memphis Grizzlies (-17,5)
Oklahoma City Thunder (-14,5)
Washington Wizards (-6)
Utah Jazz (-5,5)
Orlando Magic (-7,5)
Spurs bez Parkera, Duncana, Jeffersona i Ginobiliego i to jest praktycznie główna przyczyna grania na ten mecz, jak i drastycznego spadku kursów na Cavaliers. Do Pittsburgha nie poleci trzon, szkielet, wielka czwórka, która decyduje o sile tej ekipy. Zamiast nich słabi rezerwowy i jeden biedny George Hill, który sam sobie z dobrze zespołowo grającymi Cavs nie poradzi. Cleveland po odejściu Jamesa gra lepiej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać, bardziej zespołowo i jak dotąd prezentują się naprawdę solidnie i ciekawie. Nie ma lidera, ale jest zespół, każdy dzieli między siebie zdobyte punkty i są wyniki. Do tego może wrócić Mo Williams, który wczoraj normalnie trenował. Nie ma co się rozpisywać - Spurs bez swojej czwórki są naprawdę słabi i spokojnie do zjedzenia przez Cavaliers.
Następne 2 mecze to spotkania NBA Europe Live, rozegrane w Stanach. Na początek - Miśki podejmą w Memphis Basków z Caji Laboral. Caja to na pewno jedna z lepszych, acz nie ścisła czołówka hiszpańskiej ACB, przy czym po odejściu Tiago Splittera ekipa straciła bez mała około 40% swojej wartości i w tym sezonie będą dużo słabsi od na przykład Unicaji czy Pamesy Valencia, a Barcelonie czy Realu nie wspominając. Z taką drużyną przyjdzie się dzisiaj zmierzyć fantastycznym (4-0) dotąd Grizzlies, którzy dysponują niesamowitym, wyrównanym składem. Genialna defensywa, wspaniały obwód - to wszystko skutkuje tym, że Memphis dotąd w preseason nie przegrało, a patrząc na skład, to, co prezentują i jak to wygląda, to w regular będą na pewno groźni. Dzisiaj innej opcji, jak pewnej wygranej gospodarzy po prostu nie widzę, to powinna być miazga.
Podobnie w Oklahomie, gdzie po spotkaniu w Miami przyjeżdża CSKA Moskwa. Rosjanie nie są przyzwyczajeni do tak szybkiego grania, mieli raptem 24 godziny na odpoczynek i pokonania całkiem sporego kawałka drogi z Florydy do Oklahomy. Do tego dzisiaj wbrew pozorom bardziej wymagający rywal - to nie jest już Miami bez Wade i kontuzjowanym LeBronem (a i tamten mecz oddali double-digit). To Oklahoma, która chce sobie odbić niepowodzenie z Memphis. Wraca Durant, zagra Ibaka - to konkretne plusy po stronie OKC. Owszem, pod koszem Thunder nie wyglądają wybitnie, ale z jednym Siskauskasem powinni sobie poradzić w miarę możliwości. Do tego CSKA bez JR Holdena - drugiego obok Litwina lidera drużyny i czołowego rozgrywającego - bez niego nie będzie to wyglądało za ciekawie. Trener Oklahomy zapowiedział podejście do meczu jak najbardziej serio, bo zbliża się sezon i chce wykrystalizować sobie skład. City powinno dzisiaj zmieść moskwiczan z parkietu.
Wizards są w gazie. 3-1 i całkiem fajnie to wygląda, wbrew obawom pogodzili na parkiecie Walla z Arenasem, dzisiaj wraca do składu Thornton. Zresztą, kluczem są tu braki Bucks. Milwaukee zagra bez Boguta (żadna nowość), Brockmana (drugiego centra), Redda i Delfino (dwójki SG), Magette i Salmonsa (dwójki SF). Na tych trzech pozycjach zagrają głębocy rezerwowi, ściągani z D-League. Najpewniej obsadzona jest jedynie pozycja PG - przez młodego Jenningsa, ale on sam w pojedynkach z opakowanym w mięśnie Wallem nie jest w najlepszej pozycji. Biorąc pod uwagę wszystkie problemy kadrowe Bucks, jak i dobrą formę i brak kontuzji w Wizards można obstawiać, że zwycięstwo zostaje dzisiaj w stolicy.
Phoenix kompletnie się nie odnaleźli bez Amare' w tym sezonie, ewidentnie brak im siły pod koszem. Na domiar złego dzisiaj nie zagra Hedo Turkoglu. Jazz odwrotnie - komplet (3) wygranych, na centrze Al Jefferson - wszystko wygląda dobrze. Zapowiada się ciekawy pojedynek rozgrywających, czyli walka Deron - Stevie, z której jednak zwycięsko powinien wyjść Williams, bo jego ekipa dominuje. Siła tkwi w tym, że sami będą mogli zneutralizować najlepszą broń Słońc - czyli obwód, a w pomalowanym nie zostawią już ekipie z Arizony żadnych szans - Millsap + Jefferson na Lopeza i rookie Clarka? Bezproblemowo. Pewna wygrana i to sporą ilością punktów, chociaż overu tutaj nie wykluczam.
Bobcats wyglądają naprawdę fatalnie po letnich ubytkach i tak naprawdę o ich sile teraz będzie decydować jedynie duet Wallace + Jackson, którzy póki co wybitnie się nie prezentują. Bobki, które w zeszłym roku miały genialny defence, nie do przejścia praktycznie, teraz mają siły na 1 kwartę, a kompletnie nie umieją zamknąć drogi do kosza. No bo kto? DeSagna Diop, Eric zeszły-rok-grzałem-ławę Dampier, czy mimo szczerych chęci Tyrus Thomas? Wallace nie może bronić w pomalowanym, kryć obwodu, zbierać w ofensywie i defensywie i jeszcze punktować. To mało, a na Magic zdecydowanie i to do tego na Amway. Orlando zmiotło niedawno Hornets z parkietu i dzisiaj powinni powtórzyć to z Charlotte, którzy mają jeszcze gorszy defence pod koszem i nieco tylko lepiej bronią na obwodzie. Po prostu na takich graczy jak zawodnicy Orlando to dużo za mało, więc sam mecz powinien się skończyć nawet 20+ na korzyść Magic.
Ten post był edytowany przez Wojownik dnia: 15 październik 2010 - 13:15
#17
Napisany 15 październik 2010 - 21:49
Minnesota Timberwolves (-4)
Toronto Raptors - Boston Celtic (-3,5)
Detroit dzisiaj bez Villanuevy, z Maxiellem i Wilcoxem w ograniczonym wymiarze czasowym. To źle, to niedobrze na taką drużynę jak T'Wolves - walczącą w pomalowanym, robiącą miejsce dla zwinnych i szybkich obrońców, do wjazdu pod kosz. Michael Beasley, Kevin Love muszą dzisiaj zdominować strefę podkoszową, a Ridnour czy Brewer dostaną mnóstwo miejsca na wykazanie się. Jednakże nieobecność Johnego Flynna troszkę zmieni styl gry Leśnych Wilków, bo Luke to raczej gracz bardziej na obwód i dystans, niemniej Martell Webster może przejąć część obowiązków grania inside i drive to the basket. Styl Detroit nie pasuje zupełnie do granego przez Minnesotą, bo to typowe inside-outside w wykonaniu Josha Hamiltona, człowieka wielozodaniowego, który dzisiaj jednak nie dostanie znacznego wsparcia patrząc na braki. Tłoki road grają jak dotąd słabo i naprawdę brzydko, liczę więc, że Timberwolves utrzymają dobrą passę meczów domowych.
Nie lubię Raptors. Po odejściu Bosha grają bardzo, bardzo po europejsku, czyli całkiem sporo pick-n-rolli i skrzydłowi ustawieni głównie poza obwodem i rzucający za 3 zamiast grania pod koszowego i wspierania centra. Dużo w takim ustawieniu zależy od rozdzielającego piłki rozgrywającego, a także urywania się rywalowi na obwodzie przez skrzydłowych. Dzisiaj Calderona/Jacka czeka niesamowicie ciężki matchup z fantastycznym w odbiorze i steals Rajonem Rondo. O ile o Pierce'a się nie martwię, o tyle Garnett to nie jest gość wybiegający z pomalowanego. Niemniej ma to pewne dobre strony, bo ani Reggie Evans wybitny za 3 nie jest, a i Garnett wesprze Jermaina O'Neala w walce z Bargnanim, który na pewno trochę pick-n-rollowych akcji ze swoim PG będzie chciał rozegrać. Dodajmy do tego Allena, któremu trójki siedzą znowu bardzo ładnie - Celtics powinni dzisiaj powieźć Raptors, ale wiadomo, że w preses to różnie może się skończyć, toteż stawka lekka, bo to mecz road.
Ten post był edytowany przez Wojownik dnia: 16 październik 2010 - 08:25
#18
Napisany 17 październik 2010 - 22:23
Minnesota T'Wolves (-4,5)
Dzisiaj nie widze przesłanek ku temu, by gospodarze mieli ulec w obu spotkaniach.
Niektórzy zaczęli już widzieć w Wizz ekipę, która osiągnie playoffy. Czytałem na kilku forach już takie zdania niby-ekspertów. Cóż - rzeczywiście po preseason to warto oceniać
T'Wolves w domu grają jak dotąd świetnie, a że reguła taka, iż im niżej ekipa skończyła poprzedni sezon, tym lepiej w preseason, to można ich postawić spokojnie w roli znacznego faworyta. O ich atutach pisałem post wyżej, nie będę się więc powtarzał. Po prostu - w domu grają świetnie i mało kto będzie mógł ich do początku sezonu regularnego pokonać. A na pewno nie Kozły, które road grać nie lubią, a ponadto ciągle mają szpital w drużynie, a konkretniej w strefie podkoszowej. A problemy pod koszem, gdy rywal ma świetnie punktującego z prawie każdej pozycji Love'a czy świetnie zbierającego Beasleya to samobójstwo. Dzisiaj nie zagra obok Boguta Brockman, tak więc centrzy z głębokich rezerw będą potrzebni. Sytuacja jest podobna do poprzednich, gdy stawiałem przeciwko Milwaukee, przy czym dzisiaj kompletnie żadnej szansy dla nich nie widzę - zostaną zmiażdżeni na tablicach.
Ten post był edytowany przez Wojownik dnia: 18 październik 2010 - 14:15
#19
Napisany 18 październik 2010 - 21:42
Golden State Warriors (-5)
Miami Heat (-9)
Atlanta Hawks - Orlando Magic (-7,5)
Memphis to na dzisiaj chyba najpewniejszy pick. Świetnie poukładana ekipa, równa na każdej pozycji - pisałem o tym niedawno, nie chcę się powtarzać. Hornets to też nie jest słaba ekipa, ale mam wrażenie, że nie na defensywę Miśków, tym bardziej road. Okej, mogą zagrać z drużyną, która nie pilnuje obwodu, bo mają strzelby, z drużyną bez najlepszych graczy itd. ale nie z w pełni zmobilizowanymi Grizzlies, którzy na obwodzie mają Conleya i Mayo, do tego Randolph + Gasol pod koszem. Dominacja, dominacja, tutaj nie widzę innego wyjścia, jak pewne zwycięstwo świetnie grającej dotąd ekipy z Memhpis. Hornets są po prostu "struggling" czyli walczący, ale radzący sobie średnio, na tyle średnio, żeby dzisiaj niewiele zdziałać.
Portland dzisiaj bez swoich big guys - bo do kontuzjowanych od dawna Odena i Przybilli dołączył Camby - tak więc pod koszem zostaje sam Aldridge. Nie za wesoła perspektywa patrząc przez pryzmat tego, że dzisiaj czeka go walka z duetem Biedrins - Lee. Golden State u siebie gra kapitalnie, wspaniale w ofensywie, widać, że David to był ten ktoś kogo potrzebowali. Sam biję się w piersi, bo psioczyłem na wąską ławkę, ale i ci mało znani grajkowie from the bench nie tracą przewagi, kiedy przychodzi im wejść i zwyczajnie ją utrzymać. Znowu wygląda na pewny win gospodarzy, bo spore braki pod koszem Portland to powinien być klucz do wygranej gospodarzy, którzy jak zawsze będą rzucali sporo punktów, a dosyć defensywny styl Portland kompletnie do tego nie pasuje i będzie im raczej przeszkadzał, bo pokryć tak szybkich i zwrotnych graczy jak Curry czy Ellis jest niezmiernie ciężko.
Do Miami wraca James, nie zagra za to House i Wade - pewnie osamotniony zostaje (tj bez zmiennika) Chalmers, natomiast nadal można sporo kombinować z ich rotacją - np James przechodzi na SG, wtedy Anthony pogra na SF itd. Na AmericanAirlines Arena nie powinno być zresztą z tym problemów, bo na dobrą sprawdę duet James-Bosh na Bobki w formie obecnej zupełnie wystarcza. Tam gra tylko Wallace, który ani siły na cały mecz nie ma, ani nie pogra za wiele, kiedy dostaje mocnego matchupa. Ostatnio wspomógł go Thomas i wydaje się, że to głównie on będzie dzisiaj musiał działać, ale czy jest on wstanie drugi mecz z rzędu rzucić double-digit? Nie wydaje mi się. Na Bobcats w takiej formie wystarczy to, co Miami aktualnie ma, poza tym niedługo mecze z Orlando - warto sobie dzisiaj porzucać.
Orlando w genialnej, a Atlanta kompletnie bez formy. Faktem jest, że to będzie ich dopiero drugi mecz w domu, niemniej od razu trafili na bardzo wymagającego rywala. Orlando - według mnie chyba najbardziej poukładana ekipa, z czołowymi graczami na każdej pozycji, do tego świetnymi zmiennikami (moze poza centrem
PS. po zastanowieniu do tego meczu dorzucę jeszcze under - Magic jak dotąd nie pozwalali rywalom na więcej niż 80 punktów, a sami road raczej tez szaleć - tak jak z NOH, w ofensywie nie będą. Chyba że, co możliwe, zatrzymają Hawks nawet na 50 czy 60 punktów, wtedy i więcej punktów będą mogli powrzucać. Atlanta po prostu gra praktycznie bez ataku w formie, a obrona Magic jak dotąd spisuje się fenomenalnie.
Ten post był edytowany przez Wojownik dnia: 19 październik 2010 - 14:29
#20
Napisany 19 październik 2010 - 21:10
Minnesota Timberwolves (-5,5)
Detroit Pistons (-3,5)
Philadelphia 76ers (+3,5)
Pierwszy typ to dla mnie pewniak nocy, co po pewnym newsie bukmacherzy zareagowali korygowaniem handicapu na -6,5 w tej chwili. Dlaczego? Otóż tym newsem jest brak Derona Williamsa w dzisiejszym meczu. Bez niego Jazzmani tracą około 50% wartości, prawie całą swoją siłę ofensywą, bo naprawdę to lider z prawdziwego zdarzenia. Co lepsze - w Lakers zagra dzisiaj Bryant, który już dogrywał się w poprzednich meczach, dzisiaj dostanie dużo więcej minut. Naprawdę nie wiem, kto w obecnej sytuacji może kreować akcje w Utah, zeszły sezon w PO i brak Derona w jednym meczu - blowout. Dzisiaj spodziewam się tego samego, bo ten jeden brak, brak Williamsa znaczy wystarczająco wiele, by postawić Utah w pozycji przegranej.
Minnesota rozgrywa świetny preseason, u siebie dotąd nie pokonani. Mają fajny skład, Love'a w dobrej dyspozycji, ostatnie poruszałem ten temat. Indiana dzisiaj bez Rusha, Forda i co najwazniejsze - Grangera, z klasowych graczy w formie pozostaje jedynie Hibbert, który dzisiaj sam pod koszem niewiele podziała. Nie widzę możliwości działań ofensywnych, bo chociaż Hibbert na pewno będzie próbował, to wątpię, by na tak trudnym terenie poradzili sobie z Minnesotą w pełnym składzie, samemu będąc tak osłabionymi.
Wizards bez Arenasa, Blatche'a i Howarda, to z pewnością poważne osłabienia, które pozostały od czasu meczu na Madison Square Garden. Dzisiaj mecz z Tłokami, a handicap nie najwyższy. Tłoki mają chyba lepszy skład niż NYK, a przynajmniej na pewno lepszą formę i na pewno prezentują lepszą formę. Dzisiejsze braki ułatwią zresztą dużo łatwiejsze rozwinięcie głównych atutów Tłoków - szybkiej gry na obwodzie i konkretnego dzialania pod koszem. Spodziewam się podobnego, albo jeszcze lepszego dla gospodarzy scenariusza jak z Knicks, przy niższej linii powinno się udać.
Cavaliers dzisiaj bez Parkera, Varejao i Williamsa, czyli 3 kluczowych graczy tej ekipy. Cavs osiągali niezłe wyniki, ale w dużej mierze za sprawą działania tych graczy. Ciężko będzie cokolwiek w ofensywie im podziałać, natomiast może wreszcie dużo więcej podziałać będzie mógł Andre Iguadola. 76ers co prawda bez formy, natomiast rywali mieli całkiem przyzwoitych, dzisiaj wreszcie w pełnym składzie i przeciwko znacznie osłabionemu rywalowi, który powinien im całkiem taktycznie pasować. Ostatnio ich gra coraz lepiej wygląda, ofensywa zaczynać działać, a Lou Williams powinien wreszcie zastąpić godnie AI. Oby dzisiaj wreszcie to potwierdzili.
Ten post był edytowany przez dzw77 dnia: 22 październik 2010 - 19:00
1 Użytkowników czyta ten temat
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych użytkowników



Ten temat jest zamknięty







