Napisany 11 czerwiec 2007 - 07:15
Nie da się ukryć niestety, a myślałem, że to tylka ja mam takie wrażenie Już po pierwszej krwacie dzisiejszego spotkania miałem jakieś dziwne odczucia zawiedzenia, niby mecz walki, ale tyle w nim było błędów, że jednak trochę odraża, szkoda Cleveland, bo SA nie grało nic rewelacyjnego, mam nadzieję, że nie zakończy się na 4-0, bo to by zupełnie zminusowało obraz finału, można rozpisywać się na temat każdego zawodnika, ich gry, błędów, itp., ale mnie zdziwiła postawa Ginobiliego, nie liczyłem na nic wielkiego, ale sądziłem, że w okolicach 10 jest w stanie rzucić, tymczasem jedyne pkt. jakie zdobył, to były punkty z rzutów wolnych 3/4, z gry nie trafił nic, mimo, że zawsze był bardzo blisko, Gibson z Cleveland miał jeszcze gorszą skuteczność, tylko 2 pkt. zdobyte, ładnie zaprezentował się Pavlovic, Gooden, Ilgauskas, w SA Duncan zdecydowany lider, pewny pkt. drużyny, plus oczywiscie Parker, zadziwił mnie wczoraj Bowen, bardzo ładnie trafiał, choć i jemu zdarzały się błędy w obronie, również Barry zagrał bardzo dobrze 3/4 za 3 pkt. Można dywagować jak wyglądałby mecz, gdyby nie trójki SA 10/19 przy 3/19 Cleveland wyglądali pod tym względem zdecydowanie lepiej, za to Cleveland wygrało na tablicy rywala: 15 zbiórek ofensywanych z czego aż 10 Ilgauskasa. W Cleveland zawiodła krótko mówiąc skuteczność, kto nie trafia ten przegrywa. Można powiedzieć, że był to mecz walki, jednak mi nie za bradzo podobało się to spotkanie, mam nadzieję, że kolejne przyniesie równie dużo emocji, ale przede wszystkim ładnej ofensywej gry.