Skocz do zawartości



NBA 2006/07 Play-Off - Finał


  • Zamknięty temat Ten temat jest zamknięty
10 odpowiedzi na ten temat

#1 Sztywny

    B KLASA

  • Members
  • PipPipPip
  • 81 postów

Napisany 05 maj 2007 - 18:43

Dodany obrazek

Tutaj prosze podawac analizy,typy z rozgrywek PO w NBA

#2 Sztywny

    B KLASA

  • Members
  • PipPipPip
  • 81 postów

Napisany 05 maj 2007 - 18:48

Houston Rockets-Utah Jazz 1.43

Jest to decydujacy 7 mecz tych druzyn w tej fazie PO.W wysokiej formie jest duet Tracy McGrady-Yao Ming.Tracy to prawdziwy lider druzyny,ktory w trudnych momentach bierze odpowiedzialnosc za zespol.Sam bardzo chce awansowac do drugiej rundy PO i dzis w nocy bedzie ku temu idealna okazja,zwlaszcza ze na swojej hali na pewno moga liczyc na goracy doping swojej publicznosci.

#3 Wojo

    Gangsta

  • Vip
  • 4291 postów
  • Gender:Male
  • Location:Biłgoraj/Stawiaj
  • Interests:Koszykówka/Rap

Napisany 01 czerwiec 2007 - 17:39

Sytuacja w NBA narazie wygląda tak:

San Antonio - Utah Jazz 4:1
Detroit - Cleveland 2:3

Spurs już są w finale i według mnie Cavs powinni rywalizować o mistrzostwo patrząc na ten news:

Po niezwykle dramatycznym spotkaniu zakończonym po dwóch dogrywkach oraz fenomenalnym występie LeBrona Cavs wywalczyli zwycięstwo i są już tylko o krok od awansu do finału.

To był mecz, jaki zdarza się raz na jakiś czas. Nie chodzi tylko o to, że trwał o 10 minut dłużej (co już samo w sobie zwykle podnosi rangę widowiska), ale przede wszystkim o to, w jaki sposób James go zdominował. Bez ani krzty przesady można powiedzieć, że to, co zrobił było wyjątkowe w skali całej historii NBA.

Przez pierwsze trzy kwarty parę razy Pistons uzyskali dość znaczne (jak na tą rywalizację) prowadzenie (8 i 7 punktów), ale ostatecznie przed ostatnią częścią regulaminowego czasu gry był remis po 70.

Do tego momentu LeBron nie grał źle, ale też nie zachwycał. Wszystko zmieniło się od połowy czwartej ćwiartki. Wtedy to zaczął się jego pojedynek z całym zespołem z Detroit. Z ostatnich 30 punktów Cavs James zdobył 29!

Tak, to nie pomyłka – przez ostatnie 16 minut czystej gry rzucił prawie wszystkie kosze swego zespołu (ten jedyny pozostały punkt to rzut wolny Goodena). Część z nich była z linii wolnych, ale zdecydowaną większość można określić jako niesamowite.

Na sam koniec czwartej kwarty miał dwa potężne wsady. Z kolei w drugiej dogrywce trafiał rzuty z dystansu (dwa razy z trudnych pozycji), by w końcu dobić Pistons celną trójką, a potem wejściem pod kosz.

Razem 48 punktów (rekord kariery w playoffs) przy skuteczności 18/33 z gry, a do tego 9 zbiórek, 7 asyst i 2 przechwyty (w tym kluczowy na dwie minuty przed końcem meczu). Bez wątpienia dziś prawdziwe jest hasło reklamowe towarzyszące Jamesowi: byliśmy świadkami czegoś wielkiego.

Ja kibicuje Cavs jak i w tej rudzie i finale i jestem przekonany że z LeBronem na czele położą kres wszystkim rywalom.
Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek

#4 Wojo

    Gangsta

  • Vip
  • 4291 postów
  • Gender:Male
  • Location:Biłgoraj/Stawiaj
  • Interests:Koszykówka/Rap

Napisany 03 czerwiec 2007 - 01:40

News:

Cavaliers awansowali do finału!

Wiadomo już jakie drużyny stoczą walkę o mistrzowskie pierścienie. Rywalami San Antonio Spurs będą koszykarze Cleveland Cavaliers. Drużyna ze stanu Ohio w szóstym meczu serii z Detroit Pistons, zwyciężyła i tym samym stanie przed szansą wywalczenia mistorzstwa NBA.


- To jest niczym sen. Bez wątpienia jest to najlepsza chwila w moim koszykarskim życiu - powiedział LeBron James, chwilę po zakończeniu szóstego spotkania z Detorit Pistons.

Jednak to nie on, a Daniel Gibson był tym, który zapewnił zwycięstwo gospodarzom. Przed czwartą kwartą gospodarze prowadzili różnicą zaledwie jednego punktu. To zwiastowało sporo emocji w ostatnich dwunastu minutach spotkania. Okazało się jednak, że było ich jak na lekarstwo. Spora jest w tym zasługa tego 21-letniego obrońcy. Gibson w czwartej kwarcie zagrał koncertowo. Zdobył 19 ze swoich 31 punktów. Raz po raz raził przeciwnika rzutami za trzy punkty. "Tłoki" nie były w stanie odpowiedzieć, na świetnie usposobionych rzutowo zawodników gospodarzy.

- Ja śnię, proszę mnie nie budzić. To coś pięknego wygrać mecz dla Cleveland - stwierdził po meczu Gibson.

Ostatnia odsłona meczu długo będzie się śniła podopiecznym Flipa Saundersa. Pistons zagrali w niej katastrofalnie i pozbawili siebie szans na przedłużenie nadziei na walkę o finał.

- Jesteśmy rozczarowani. Szkoda, że zakończyliśmy w ten sposób ten sezon - powiedział Chauncey Billups.

"Kawalerzyści" są trzecim zespołem w historii NBA, który w finale konferencji przegrywał 0-2, a w końcowym rozrachunku zdołał awansować do gier o mistrzostwo. Wcześniej ta sztuka udała się Baltimore Bullets (1971) i Chicago Bulls (1993).

Źródło: e-basket.pl
Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek

#5 Wojo

    Gangsta

  • Vip
  • 4291 postów
  • Gender:Male
  • Location:Biłgoraj/Stawiaj
  • Interests:Koszykówka/Rap

Napisany 05 czerwiec 2007 - 01:27

Plan Meczy:

3) San Antonio Spurs vs. (2) Cleveland Cavaliers

1. Thu, Jun 7 – at San Antonio, 9:00 pm EDT
2. Sun, Jun 10 – at San Antonio, 9:00 pm EDT
3. Tue, Jun 12 – at Cleveland, 9:00 pm EDT
4. Thu, Jun 14 – at Cleveland, 9:00 pm EDT
5.* Sun, Jun 17 – at Cleveland, 9:00 pm EDT
6.* Tue, Jun 19 – at San Antonio, 9:00 pm EDT
7.* Thu, Jun 21 – at San Antonio, 9:00 pm EDT

Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek

#6 Wojo

    Gangsta

  • Vip
  • 4291 postów
  • Gender:Male
  • Location:Biłgoraj/Stawiaj
  • Interests:Koszykówka/Rap

Napisany 06 czerwiec 2007 - 10:14

Finał NBA 2007

King James objął we władanie tron Konferencji Wschodniej. Czy uda mu się już w tym roku zostać również władcą całej NBA? Czy może to jednak doświadczeni, prowadzeni przez posiadającego trzy tytuły Tima Duncana, Spurs po raz kolejny staną na szczycie?

Zespół z San Antonio wygląda na perfekcyjnie funkcjonującą maszynę, która bez większych problemów wygrała dwie z trzech serii w tych playoffs. Z kolei Cavs byli przez większość kibiców i ekspertów niedoceniani od samego początku. Niektórzy skreślili ich już przed starciem z Nets. Inni nie dawali żadnych szans przeciw Pistons.

Tymczasem okazało się, że drużyna LeBrona gra świetną defensywę (prawdopodobnie najlepszą ze wszystkich – do tej pory są pierwsi w playoffs pod względem skuteczności z gry przeciwników, którzy trafiają zaledwie 42% rzutów, oraz tracą najmniej punktów, bo tylko 86,7), a i sam młody gwiazdor znacznie poprawił się pod tym względem.

Do tego James zamknął już na dobre usta wszystkim swoim krytykom, którzy zarzucali mu, że nie potrafi “sam” wygrywać zaciętych meczów. Spotkania numer trzy i cztery to był jego popis w czwartych kwartach, natomiast w piątym byliśmy świadkami jednego z największych występów w historii playoffs.

Mało tego. Niespodziewanie dla dosłownie wszystkich (nawet zagorzałych fanów Cavs) Cleveland okazuje się nie być miejscem, w którym odbywa się tylko one man show LeBrona. Odkryciem jest Daniel Gibson, który świetnie wykorzystuje fakt skupienia obrony na Jamesie. Potrafi on również sam wykreować sobie pozycje do rzutu i nie boi się wchodzić pod kosz, co kończy się albo punktami, albo faulami przeciwników (mecze ze skutecznością 12/12, czy 12/15 z wolnych najlepiej o tym świadczą).

Jednak najprawdopodobniej to wszystko będzie za mało na Spurs. Duncan sprawi o wiele większe kłopoty niż Wallace. Parker z Manu to chyba będzie trudniejsze wyzwanie dla obrońców Cavs niż Rip z Billupsem, a Bowen gra ostrzej niż Tay i jeśli będzie krył LeBrona (jeśli, ponieważ przez długie fragmenty gry możemy go widzieć przy którymś z guardów, który akurat będzie odpowiedzialny za rozgrywanie – jak to miało miejsce we wszystkich trzech seriach na Zachodzie), to powinien go wymęczyć w większym stopniu niż skrzydłowy Pistons.

Najważniejsza przewaga Spurs to ławka. Nie chodzi jednak o rezerwowych (bo wbrew pozorom obie drużyny do tej pory stosowały dość szeroką rotację dziesięciu zawodników), lecz o trenera. Saunders popełnił wiele błędów (jeśli chodzi o krycie LeBrona), których Popovich raczej nie powtórzy. Można na przykład zapomnieć o tym, by James zdobywał decydujące punkty rzutami spod kosza, czy tym bardziej wsadami.

Na szczęście dla kibica Cavs (którym, nie ukrywam, jestem) na osobę szkoleniowca można spojrzeć z innej strony. Otóż Brown przez wiele lat pracował u Popa. Zna Spurs od podszewki i to może być ogromny atut Cleveland. Don Nelson w tym sezonie, czy Avery Johnson rok temu pokazali, że nieoceniona jest wiedza jaką się ma o swojej byłej drużynie dzięki byciu jej częścią przez jakiś czas.

Bez względu na wynik tego finału bardzo dobrze się stało dla ligi, że właśnie taki jest jego skład. Spurs są drużyną raczej nielubianą, a na pewno uważaną za nudną, mimo że grają wręcz w książkowy sposób. Z kolei LeBron wyrasta na największą gwiazdę NBA i trudno będzie mu nie kibicować tym wszystkim osobom, które ciągle tęsknią za dawnymi czasami, gdy nad parkietami fruwał MJ.

Będziemy więc mieć nieco symboliczny pojedynek między dwoma typami koszykówki. Wprawdzie oba podobne jeśli chodzi o obronę, ale już zupełnie różne w ataku. Pierwsze emocje już w nocy z czwartku na piątek o trzeciej naszego czasu.

Źródło: e-basket.pl
Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek

#7 Wojo

    Gangsta

  • Vip
  • 4291 postów
  • Gender:Male
  • Location:Biłgoraj/Stawiaj
  • Interests:Koszykówka/Rap

Napisany 09 czerwiec 2007 - 08:27

2:0 w serii dla faworyzowanego SAS :( Końcowa różnica 11 pkt absolutnie nie odzwierciedla tego co sie działo w meczu. Gdyby nie odpuszczenie sobie ostatniej kwrty wygrana San Antonio byłaby o wiele większa. Przed rozpoczeciem 4 kwarty rożnica wynosiła aż 27 pkt na korzyść SAS!!! Nastepny mecz w Cleveland....a co w nim oczywiście wygrana :hyhy:
Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek

#8 Wojo

    Gangsta

  • Vip
  • 4291 postów
  • Gender:Male
  • Location:Biłgoraj/Stawiaj
  • Interests:Koszykówka/Rap

Napisany 11 czerwiec 2007 - 07:15

Nie da się ukryć niestety, a myślałem, że to tylka ja mam takie wrażenie Już po pierwszej krwacie dzisiejszego spotkania miałem jakieś dziwne odczucia zawiedzenia, niby mecz walki, ale tyle w nim było błędów, że jednak trochę odraża, szkoda Cleveland, bo SA nie grało nic rewelacyjnego, mam nadzieję, że nie zakończy się na 4-0, bo to by zupełnie zminusowało obraz finału, można rozpisywać się na temat każdego zawodnika, ich gry, błędów, itp., ale mnie zdziwiła postawa Ginobiliego, nie liczyłem na nic wielkiego, ale sądziłem, że w okolicach 10 jest w stanie rzucić, tymczasem jedyne pkt. jakie zdobył, to były punkty z rzutów wolnych 3/4, z gry nie trafił nic, mimo, że zawsze był bardzo blisko, Gibson z Cleveland miał jeszcze gorszą skuteczność, tylko 2 pkt. zdobyte, ładnie zaprezentował się Pavlovic, Gooden, Ilgauskas, w SA Duncan zdecydowany lider, pewny pkt. drużyny, plus oczywiscie Parker, zadziwił mnie wczoraj Bowen, bardzo ładnie trafiał, choć i jemu zdarzały się błędy w obronie, również Barry zagrał bardzo dobrze 3/4 za 3 pkt. Można dywagować jak wyglądałby mecz, gdyby nie trójki SA 10/19 przy 3/19 Cleveland wyglądali pod tym względem zdecydowanie lepiej, za to Cleveland wygrało na tablicy rywala: 15 zbiórek ofensywanych z czego aż 10 Ilgauskasa. W Cleveland zawiodła krótko mówiąc skuteczność, kto nie trafia ten przegrywa. Można powiedzieć, że był to mecz walki, jednak mi nie za bradzo podobało się to spotkanie, mam nadzieję, że kolejne przyniesie równie dużo emocji, ale przede wszystkim ładnej ofensywej gry.
Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek

#9 KoB22

    V LIGA

  • Vip
  • 258 postów
  • Location:www.stawiaj.pl

Napisany 11 czerwiec 2007 - 08:59

Klucz do wygrania z Clevland ? Przykrycie LeBron-a.. Po raz kolejny mimo iż rzucił 25pkt. im się to udało. A dokładnie Bowen-owi, który wyspecjalizował się chyba kryciu James-a. Dla niego :padam:

#10 Wuciu

    C KLASA

  • Members
  • PipPip
  • 20 postów
  • Gender:Male

Napisany 12 czerwiec 2007 - 03:30

Cleveland Cavaliers - San Antonio Spurs
Typ: 1 :minus:

Sprawa kto wygra finał już w 95% jest rozstrzygnięta, spursi po 3 zwycięstwach są pewnie wygranej całego finału. San Antonio wygrywają 3:0, Cleveland raczej nie mają szans ale gdy przegrywali 2:0 z Detroit wszyscy mówili że nie awansują a i tak potrafili wygrać 4:2 i awansowali. Spursi będą grali już na luzie a Cleveland będzie chciało chociaż jeden mecz wygrać i to właśnie dziś jest ta największa szansa bo to dziś Spursi zagrają na największym luzie. Trochę przypomina to nasza basket liga gdzie turów wygrywał 3:0, a bot wykorzystał rozluźnienie rywala i pokazał że potrafią wygrywać. Gdyby dziś Spursi przegrali to nic się wielkiego nie stanie, ponieważ skupią się na 5 meczu i wszystko będzie już jasne

#11 Wojo

    Gangsta

  • Vip
  • 4291 postów
  • Gender:Male
  • Location:Biłgoraj/Stawiaj
  • Interests:Koszykówka/Rap

Napisany 12 czerwiec 2007 - 12:34

Spurs razy cztery

"Ostrogi" w czwartym meczu finału okazały się minimalnie lepsze od Cleveland Cavaliers i zapewniły sobie kolejne mistrzowskie pierścienie. Tym samym zespół z San Antonio dołączył do grona najlepszych drużyn w historii NBA. Na przestrzeni ostatnich ośmiu lat wywalczył cztery tytuły.

- To nigdy się nie nudzi, nigdy nie rezygnuje się z tego - powiedział Tim Duncan zapytany, czy nie jest znużony już dominacją San Antonio Spurs w ostatnich latach.

"Ostrogi" na przestrzeni ośmiu lat (1999-2007) aż cztery razy wywalczyły mistrzowskie pierścienie. Co ciekawe Spurs w tym czasie cztery razy grali w finale, czyli mają stu procentową skuteczność.

Wygrana w czwartym meczu nie przyszła jednak podopiecznym Gregga Popovicha łatwo. Gospodarze z dwóch powodów bardzo chcieli wygrać to spotkanie. Cavs mieli nadzieję przedłużyć swoje szanse, a także nie chcieli, by to na ich parkiecie Spurs świętowali swój sukces.

"Kawalerzyści" przez większość meczu przegrywali. Po świetnym początku w czwartej kwarcie (11-0) wyszli na swoje pierwsze prowadzenie. Po akcji Daniela Gibsona zrobiło się nawet 63-60. Wtedy jednak do głosu doszli zawodnicy z Teksasu, którzy odrobili stratę i wyszli na prowadzenie, którego nie oddali do końca.

Najbardziej Wartościowym Zawodnikiem (MVP) finałów został uznany Tony Parker. Stał się on pierwszym zawodnikiem urodzonym w Europie (Belgia), który otrzymał to wyróżnienie.


Źródło: e-basket.pl

Miałem napisać kilka słów, ale po prostu szkoda na to czasu Finał bez historii, Lebron zawiódł, SA zrobiło swoje, 4-0 i po zawodach, nic specjalnego, szkoda przeznaczonego czasu, żałuję, że Phoenix w dziwnych okolicznościach odpadło z SA, miałem nadzieję, że to tylko koszmar, który mi się przyśnił w nocy, jednak niestety nie, to był prawdziwy mecz, który miałem "przyjemność" oglądać. Dziękuję za takie finały, i cieszę się, że dobiegły końca. W jaki sposób Cleveland wyelimonowało Detroit, wie chyba tylko przegrany zespół.
Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek
Dodany obrazek





1 Użytkowników czyta ten temat

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych użytkowników