Spotkanie: Manchester City-Manchester Utd
Typ: 1

Kurs: 2,11
Buk: Pinnacle
Dziś o 14:00 na Etihad Stadium dojdzie do długo oczekiwanej konfrontacji – Derbów Manchesteru. Dla City i United będzie to pierwszy mecz w tych rozgrywkach.
Zacznijmy od gości. Manchester United przeżywa kryzys formy – o ile porażkę na Old Traford z Blackburn 2:3 można potraktować jako wypadek przy pracy, o tyle klęskę w Newcastle 3:0 trzeba uznać za bolesny cios w Czerwone Diabły. Manchester w pierwszej połowie zabłysnął tylko akcją zakończoną strzałem Berbatowa. Bramka na 2:0 może kandydować na Bramkę Sezonu – Cabaye uderzył fantastycznie w okienko z rzutu wolnego, był to błysk geniuszu i strzał, który można oglądać po wielokroć. Bramka na 3:0 to według mnie kwintesencja formy United – samobójczy gol Jones’a po kompletnym niezrozumieniu z partnerami, bramkarzem i po kiksie obrońcy, który źle obliczył lot piłki i skierował ramieniem piłkę do własnej bramki. Newcastle zmiażdzyło United czego nikt się nie podziewał, goście zagrali katastrofalny mecz, byli bezradni, nie mieli absolutnie żadnego pomysłu na grę. Stworzyli tylko 4 akcje bramkowe, gdy Newcastle 12 razy w tym 7 razy celnie strzelało na bramkę Lindegaarda.
Mecz z Newcastle mówi nam bardzo wiele o aktualnej dyspozycji Red Devils – a jest ona żałosna. ManU walczy o mistrzostwo Anglii i zagrało w tym sezonie wiele bardzo dobrych meczy, w części z nich była hegemonem na boisku i trzeba o tym pamiętać opisując tą drużynę. Za wyniki w tym sezonie mimo wszystko należy im się dobre słowo od komentatorów. Jednak w tym sezonie zdarzały się już przełomowe a jednocześnie nieudane mecze – najpierw klęska z City na Old Traford 1:6 (według mnie jeden z najlepszych meczów sezonu 11/12), potem porażka w Bazylei, wyrzucenie ManU z LM przez Szwajcarów, teraz klęska w Newcastle. ManU nie gra obecnie galaktycznego futbolu jak wtedy, kiedy sięgał po Puchar Europy w 2008 roku. Mimo wszystko poziom jaki prezentują to klasa światowa. Nie jest to to samo, ale na pewno nie można narzekać. Drużyna Fergusona zmienia się, dlatego musi upłynąć trochę czasu by ten skład osiągnął formę podobną do tej z ostatnich zwycięskich sezonów. Przyzna to każdy kibic United – De Gea to nie van der Sar, Anderson to nie Ronaldo.
City po klęsce ManU jest liderem Premier League z 3 punktami przewagi nad rywalem zza miedzy. Po przegranym 1:0 wyjazdowym meczu z Sunderlandem (gdzie drużyna The Citizens zagrała bardzo dobre zawody o czym pisałem w poprzedniej analizie) podopieczni Mancini’ego wygrali z Liverpoolem 3:0. Warto powiedzieć parę słów o tym spektaklu – bowiem był to kapitalny mecz, a kibice go oglądający mogli delektować się 90 minutową piłkarską ucztą.
Pierwsze minuty zaczęły się od ataku City. W 11. minucie Silva dogrywa do Aguero, którzy strzela na bramkę Reiny. Hiszpan (który jest w mojej opinii bramkarzem bardzo bardzo słabym, już lepszy jest już od niego Valdez – kolejny nieudany bramkarz, o który mam wybitnie złe zdanie) .... przeskoczył nad piłką! Trudno to nazwać nawet kiksem czy błędem – pod kiks można jeszcze podciągnąć samobója Jonesa, ale nie to co zdarzyło się w 11 minucie meczu Liverpoolu. Dla mnie Reina mógłbym zejść z boiska a wejść za niego chłopak od podawania bidonów, różnice dostrzeglibyśmy dopiero przy wymianie koszulek miedzy zawodnikami po meczu. City pobudzone pierwsza bramką cały czas atakowało a pierwsze skrzypce grał Silva w linii pomocy. Po rzucie rożnym w 32. minucie najpierw City prawie strzeliło drugiego gola, a po kolejnym kornerze zamieniła te starania na druga bramkę. Martin Skrtel dał przepchać się Yaya Toure, którzy z trudnej pozycji strzelił główką bramkę. Piłka odbyła się od poprzeczki i wpadła do bramki Reiny. Dominacja City, koncert Silvy i mordercze ataki Aguero i Barrego – to opis sytuacji do 73. minuty. Po walce o piłkę, gdzie Barry przepchnął rywala ciałem sędzia pokazał graczowi druga żółtą kartkę – według komentatorów i wieku obserwatorów kompletnie niesłusznie. Mimo to City przeprowadziło kontrę, która dała zespołowi rzut karny. W 75. minucie w pole karne wpadł Yaya Toure, a Martin Skrtel faulem próbował powstrzymać reprezentanta WKS. Jedenastkę pewnie wykorzystał Milner, który strzelił w okienko bramki, kompletnie myląc „Irenę”. Ostatnie 15 minut to ataki Liverpoolu 11 na 10. Wynik jedna się nie zmienił. Mimo wszystko trzeba przyznać iż Liverpool zagrał dobry mecz – w polu nie byli wcale gorsi od gospodarzy, w ostatnie 15 minut było w ich wykonaniu bardzo dobre, brakło tylko wykończenia. Jeśli chodzi o gospodarzy – koncert dał Silva, który w linii pomocy grał niczym Messi, przyjmując piłkę każdą częścią ciała i Zidane, obdarzając kolegów kapitalnymi piłkami (2 asysty), jednocześnie. Dzeko nie przełamał się, zagrał przeciętnie, ostatnie 15 minut „przestał” jako jedyny napastnik. Yaya Torue zagral wbitne zawody – strzlajac bramkę głową z trudnej pozycji i wywalczajacy karnego. W obronie Kompany i Clichy byli ostojami spokoju, w pewnym momencie Kompany sam powstrzymywał ataki Liverpoolu, a nawet uchronił drużynę przed utratą braki wybijając sprzed pola strzał The Reds. Dobry mecz zagrał Richars i Aguero, dobrą zmianę dał Johnson. Wynik 3:0 jest najlepszym obrazem obecnej formy The Citizens.
Kto wygra? Myślę, że mój opis dał do zrozumienia kibicom angielskiej piłki, kto powinien wyjść w tym meczu z tarczą. Oczywiście nie ma prostego przełożenia, że City 3;0 pod przodu, United 3:0 w plecy, to będziemy mieli powtórkę z Old Traford – 6:1. Nie można wykluczyć takiej możliwości, że United polegnie bardzo wysoko. Jednak myślę, że dziś skończy się na 2-3 bramkowej przewadze City. The Citizens wgrało wszystkie 10 meczy na własnym boisku w lidze i jest na fali wznoszącej. United ma mały kryzys, wygląda o wiele gorzej od rywala zza miedzy. Jednego możemy być pewni – to będzie spektakl, Etihad Stadium zamieni się w arenę piłkarskich gladiatorów, którzy rozegrają mecz „na śmierć i życie” w Pucharze Anglii. Silva i spółka powinna pokazać gdzie jest miejsce United w tym sezonie eliminując Red Devils z rozgrywek. Polecam handicap 0:1 dla City dla odważniejszych. The Citizens pokonają United dając radość kibicom drużyny z Rowsley Street.
Ten post był edytowany przez mYYk dnia: 08 styczeń 2012 - 23:04