36 Kolejka Premier League
7 Maja
Aston Villa vs Wigan Athletic
Bolton vs Sunderland
Everton vs Manchester City
Newcastle vs Birmingham
WHU vs Blackburn Rovers
Tottenham vs Blackpool
8 Maja
Wolverhampton vs WBA
Stoke City vs Arsenal
Manchester United vs Chelsea Londyn
9 Maja
Fulham vs Liverpool
10 Maja
Manchester City vs Tottenham Hotspur [Zaległy]
36 Kolejka Premier League
#1
Napisany 07 maj 2011 - 11:00

#2
Napisany 07 maj 2011 - 12:02
Strefa Zamknięta Stawiaj.pl
#3
Napisany 08 maj 2011 - 12:49
Typ:2
Kurs:1.83
Liga angielska powoli zbliża się do końca i właśnie teraz przed nami rozgrywają się najważniejsze mecze sezonu. Oczywiście najciekawszy mecz tej kolejki zostanie rozegrany pomiędzy Manchester Utd a Chelsea, czyli aktualnym liderem i drugą drużyną ale tam jest dość ciężko przewidzieć wynik dlatego wybrałem pojedynek zajmującego aktualnie trzecie miejsce Arsenalu, który podejmie w wyjazdowym spotkaniu drużynę Stoke, dla której tak naprawdę sezon już się zakończył ponieważ zajmują miejsce w środku tabeli i nie grożą im ani puchary ani spadek aktualnie są oni na 12 pozycji z 43 punktami na koncie. Arsenal natomiast wciąż ma szanse na mistrzostwo choć są one dość małe ponieważ aktualnie tracą 6 punktów do lidera aczkolwiek do drugiej drużyna strata wynosi już zaledwie trzy punkty a przypomnę, że dzisiaj pierwsza drużyna gra z drugą tak wiec przynajmniej jedna z tych drużyn straci dzisiaj punkty. Myślę, że Arsenal wyjdzie na to spotkanie zmotywowany i bez większych problemów pokona swoich dzisiejszych rywali.
Ten post był edytowany przez Galax dnia: 08 maj 2011 - 20:24
Odwiedź zanim wytypujesz
www.kontuzjowani.pl
Bolesna strona sportu
#4
Napisany 08 maj 2011 - 12:53
Typ: 1
Kurs: 2.20
buk: Bwin
Dziś Wielki hit angielskiej Premier League pomiędzy Manchesterem United a Chelsea Londyn zapowiada się pasjonująco. Stawką jest mistrzostwo Anglii. Manchester stracił tydzień temu punkty z Arsenalem co otworzyło szansę The Blues. Na Old trafford większe szanse na sukces mają podopieczni Sir Alexa Fergusona.W Lidze mistzów odpoczywały wszystkie największe gwiazdy drużyny. Man Utd u siebie nie przegrywają wcale co powinni potwierdzić w bitwie o Anglię. Ekipa ze Stamford Bridże tylko raz zachowała czyste konto, podczas ostatnich 15. ligowych wycieczek na Old Trafford. Manchester tego meczu nie ma prawa przegra
Ten post był edytowany przez Galax dnia: 08 maj 2011 - 20:25
#5
Napisany 08 maj 2011 - 16:04
Typ : over 1,5 w pierwszej połowie
Kurs : 3,40
Bukamcher : bet365
Godzina : 17.10
Analiza :
Najciekawsze spotkanie tego weekendu. Spotkanie o Mistrzostwo Anglii. Chelsea traci trzy punkty, ma taki sam bilans bramek, a więc w przypadku dowolnej wygranej dzisiaj wskakują niespodziewanie na pozycję lidera na dwie kolejki przed końcem i wtedy już chyba Mistrzostwa nie oddadzą. Dla nich to jedyny ratunek w tym sezonie, bo Abramovic już zapowiedział czystkę w składzie przez to że ten sezon był taki kiepski, a tu jednak jeszcze można zdobyć Mistrzostwo. I Chelsea będzie chciała tą szansę wykorzystać. Drogba mówi że oni mogą grać na luzie bo od nich się już dawno tego Mistrza nie wymaga a więc teraz robią coś ponad program. Za to Manchester niby ma super sezon ale z drugiej strony tak - Puchar kraju przegrany z lokalnym rywalem, w lidze mogą przegrać z Chelsea, a LM mogą przegrać z Barceloną i niby z fantastycznego sezonu może się zrobić sezon przegranych i wiecznie drugich a to byłaby masakra. I oni się tego boją i dzisiaj będą mieli związane nogi a Chelsea to wykorzysta. Torres już coś strzelił w Chelsea a więc teraz będzie już tylko lepiej. Kilka armat mają obie drużyny, w ostatnich meczach strzelają sporo, overów 3,5 lub wyższych ManU miało 13 w tym sezonie ligowym a Chelsea 11 i nic nie stoi na przeszkodzie żeby ten rezultat poprawić a żeby to zrobić to trzeba zacząć strzelać w pierwszej połowie. A w niej też obie drużyny całkiem nie małos trzelają więc dwie bramki w pierwszej odsłonie meczu o Mistrzostwo możemy zobaczyć i ja wierzę że drużyna Chelsea sprawi niespodziankę i wygra a potem już utrzyma pierwsze miejsce do końca sezonu.
Ten post był edytowany przez Galax dnia: 08 maj 2011 - 20:25
#6
Napisany 09 maj 2011 - 12:26
Typ: 2
Kurs: 2.55
buk: Pinnacle
Data: 09.05.11 21:00
Dzisiejsze spotkanie zapowiada się bardzo ciekawie Fulham - Liverpool. Obydwie zespoły jak na tą chwile spisują sie bardzo dobrze.Ekipa gospodarzy Fulham w ostatnich dwóch kolejkach zaprezentowali sie wyśmienicie pokonując pewnie 3-0 Bolton u siebie oraz na wyjezdzie 3- z Sanderlandem. Liverpool po zmianie szkoleniowca wrócił do bardzo wysokiej formy. Dwójka napastników Kuijt z Suarezem sprawia,ze mecze The Reeds ogląda sie z wielka przyjemnością. Na przełomie ostatnich czterech spotkań zdobyli 10 pkt.W stylu jakim osiągają komplety punktów robia naprawdę wrażenie Manchester City 3-0, Birmingham 5-0, Newcastle 3-0. Charakter pokazali także na wyjezdzie z Arsenalem walcząc do ostatniej minuty została nagrodzona 1 punktem. Dzisiaj chyba juz nikt nie ma watpliwosci kto uplasuje sie na 5 pozycji gwarantjuacej wystep w Lidze Europejskiej. Do rozegrania zostały jeszcze 3 kolejki,a strata do Totenhamu wynosi juz tylko 1 pkt. Kazdy komplet punktow jest wiec na wage złota. Takiej presjii wyników nie mają juz gospodarze ponieważ nie mają szans na Puchary oraz mają pewne utrzymanie.
Stawiam dziś na Drużyne The Reeds.
#7
Napisany 09 maj 2011 - 16:17
Przed tą serią spotkań liderem tabeli był Manchester United z 73 punktami, tuż za Czerwonymi Diabłami plasowała się Chelsea z 70 oczkami. To właśnie w 36 kolejce oba zespoły z czołówki grały ze sobą. Dalej na bezpiecznej pozycji Arsenal, który już na 95% zostanie na 3 pozycji, bo kolejna ekipa - Manchester City traciła aż 5 punktów.
Nasze Stoke z neutralnym bilansem bramek (43:43) zajmowało 10 pozycję, z dorobkiem 43 punktów - tyle samo co jedenaste West Bromwich Albion. W dole tabeli ścisk, 17 miejsce Blackpool i 35 punktów, tyle samo oczek Wigan, a ostatnie dwa miejsca strefy spadkowej okupowały tragicznie grające Wilki (Wolverhampton) z 34 oczkami i Młoty (West Ham United) z 32 punktami.
Aston Villa (13 miejsce) - Wigan Athletic (18 miejsce)
Aston Villa wyraźnie zawiodła oczekiwania swoich kibiców po sezonach blasku i chwały, gdzie Aston zajmowało czołowe miejsca tabeli przyszedł ciężki czas dla fanów The Villans. 13 miejsce i tylko 41 punktów po 35 kolejkach, ujemny bilans bramkowy 44:57 dla takiego klubu to wstyd. Wigan, jak to Wigan, praktycznie w każdym sezonie w ostatnich latach walczy o utrzymanie. 35 punktów po 35 kolejkach nie jest wystarczającą zdobyczą, by zapewnić sobie pewny byt w lidze. Niezwykle ważne 3 ostatnie mecze dla The Latics. Spotkanie wyjazdowe z Aston nie było wymarzoną sytuacją na koniec sezonu. Wigan tylko trzy razy wygrywało na wyjeździe, w sześciu spotkaniach padał remis i zanotowało 8 porażek.
Samo spotkanie rozstrzygnęło się w 17 minut. Przed meczem wydawało się, że Aston nie gra już o nic, więc mogą odpuścić sobie to spotkanie. Pierwszy gol w 10 minucie padł dla gości i kibice gospodarzy powątpiewali na pewno w ambicję zawodników, czy ci aby na pewno chcą dzisiaj wygrać. Pierwszy okres spotkania to totalne snucie się po boisku gospodarzy i ambitne ataki gości. Jeden z nich właśnie w 10 minucie wykorzystał N'Zgobia umieszczając płaskim strzałem piłkę w bramce przeciwników. W tej akcji swoją nieporadność zaprezentowała cała defensywa gospodarzy, wraz z dwoma środkowymi pomocnikami - od straty piłki jednego z nich wszystko się zaczęło. 7 minut później płaskim strzałem z rzutu wolnego piłkę w bramce gości umieścił Ashley Young, choć bramkarz Wigan miał piłkę już na rękawicach. Było to dziewiąte trafienie najlepszego strzelca Aston w tym sezonie. Gra gospodarzy wyraźnie się ożywiła i w końcu zaczęli stwarzać sobie dobre sytuacje pod bramką gości, jednak w dobrej formie był tego dnia Al-Habsi. Cudem z boiska nie wyleciał Heskey, który wielokrotnie sprzeczał się z sędziom i kierował do niego jakieś uwagi. Podział punktów z przebiegu meczu dość zasłużony, choć nieco lepszy był tego dnia zespół Aston Villi. Wigan zanotowało korzystny rezultat, jednak nadal muszą walczyć o utrzymanie.
Bolton Wanderers (8 miejsce) - Sunderland (14 miejsce)
Ścisk w środku tabeli powodował przed tym spotkaniem, że dwa zwycięstwa Sunderlandu przy dobrym układzie reszty spotkań mogło przesunąć Czarne Koty nawet na 8 pozycję. Spotkanie od początku było toczone w szybkim tempie, mogło się podobać zgromadzonym fanom. Tuż przed przerwą dziura w obronie Boltonu, do czego zespół Kłusaków przyzwyczaił swoich fanów, została wykorzystana przez Zendena. Dostał świetną piłkę prostopadłą, popędził z nią, położył bramkarza gospodarzy - Jaaskelainena i zdobył bramkę na 0:1. Druga połowa rozpoczęła się od ataków gospodarzy, którzy pragnęli wygrać dla swoich fanów. Świetnie bronił jednak Mignolet. Gospodarze tego dnia urządzili kibicom prawdziwy horror. Najpierw na gola musieli oni czekać do 87 minuty, kiedy to świetny atak pozycyjny na bramkę zamienił Klasnic umieszczając piłkę w siatce po uderzeniu głową. Było 1:1 i kilka minut do końca. Minutę później Davies zmarnował wyborną sytuację, dzięki której mógł zapewnić Boltonowi 3 punkty. Sekundy przed końcem meczu kontynuacja horroru kibiców gospodarzy - ostatni atak wyprowadza Sunderland, piłkę otrzymuje Muntari i jakimś cudem umieszcza ją obok bramkarza. Próbował jeszcze ratować sytuację jeden z obrońców, ale jego wślizg tylko pomógł piłce znaleźć drogę do bramki. Z nieba, Bolton trafił do piekła. Wynik końcowy 1:2 i Sunderland zapewnia sobie utrzymanie w angielskiej Premiership.
Everton (7 miejsce) - Manchester City (4 miejsce)
Bardzo ciekawe spotkanie, gdyby nie mecz United z Chelsea, to można by było rzec, że hit kolejki. Ostatni gwizdek dla The Citizens, aby odrobili stratę pięciu punktów do Arsenalu. Everton musiał wygrać, by umocnić się na 7 pozycji w tabeli. Początek spotkania to ataki gości, bliski strzelenia bramki był m.in. Silva i Vieira. Wyraźnie zagubiony z początku był obrońca gospodarzy - Hibbert. W 29 minucie goście dopięli swego, gola otwierającego wynik spotkania zdobył Yaya Toure strzelając nad bezradnym Timem Howardem. Manager gospodarzy postanowił ściągnąć z boiska Hibberta wprowadzając do gry Beckforda. W między czasie dobrej sytuacji na podwyższenie rezultatu nie wykorzystał Edin Dzeko. W 66 minucie Distin po dobrym dośrodkowaniu uderzył głową i było 1:1. Nieopisana radość zawodników i kibiców Evertonu. Kilka chwil później świetna centra w pole karne Nevilla, piłka spada na głowę Leona Osmana, a ten idealnym uderzeniem lobującym bramkarza wyprowadził Everton na prowadzenie, którego gospodarze nie oddali już do końca. City musi zadowolić się w tym sezonie 4 miejscem, Everton zostaje na 7 miejscu.
Newcastle (12 miejsce) - Birmingham (15 miejsce)
3 miejsca różnicy w tabeli, ale tylko 2 punkty. Birmingham jechało do Newcastle po gwarancję utrzymania się w lidze. Cel zacny, jednak teren bardzo ciężki. Sroki również miały chrapkę na 3 punkty. W 35 minucie spotkania Newcastle miało rzut rożny. Pierwszy strzał wybronił z linii bramkowej jeden z defensorów, później paradą popisał się golkiper, a przy trzeciej dobitce piłkę ręką dość przypadkowo zatrzymał Ridgewell. Sędzia pokazał czerwoną kartkę i podyktował rzut karny dla gospodarzy. Dość krzywdząca decyzja, jednak nieodwołalna. Ameobi bez większych problemów umieścił piłkę przy prawym dolnym słupku i było 1:0. Chwilę później mogło być 2:0, ale Foster stanął na wysokości zadania i wybronił strzał w okazji sam na sam. 2 minuty przed przerwą Taylor po kolejnym rzucie rożnym umieścił piłkę w bramce, z której chciał ją jeszcze dość nieporadnie wybić Larsson, jednak nieczysto trafił w piłkę. Było 2:0. Gdy wydawało się, że sędzia w tej odsłonie gry zagwiżdże po raz ostatni, długim wybiciem popisał się Foster, piłka przeszła jednego z obrońców Srok i trafiła pod nogi Jerome'a. Wślizgiem wybił ją jednak Lovenkrands, ale dopadł do niej zaraz Bowyer i umieścił w siatce gospodarzy. 2:1. Takim wynikiem zakończyło się spotkanie - druga odsłona gry to typowy angielski futbol. Sporo fauli, 5 żółtych kartek i walka o każdy metr boiska. Bramek więcej jednak nie było i Birmingham znowu straciło szanse na punkty.
West Ham (20 miejsce) - Blackburn (16 miejsce)
Mecz drużyn z dołu tabeli, oba zespoły nóż na gardle w kontekście utrzymania się w lidze. W 13 minucie nieudolność zawodników West Hamu wykorzystał Roberts strzelając na 0:1. Otrzymał dobre podanie na 5 metr pola karnego, aż dziw, że nie było tam ani bramkarza, ani żadnego defensora West Hamu. Gospodarze grali nieźle, ale nieskutecznie. Walczyli o każdą piłkę i bramka była kwestią czasu. Padła ona dopiero w 77 minucie, kiedy to Hitzlsperger uderzył nie do obrony lewą nogą sprzed pola karnego. Wynikiem 1:1 zakończyło się to spotkanie, przez co West Ham praktycznie żegna się już z ligą. Szczęście wyraźnie opuściło Młoty w końcówce spotkania i końcówce sezonu.
Tottenham Hotspur (6 miejsce) - Blackpool (17 miejsce)
Zaskakująco dobrze spisujący się beniaminek z Blackpool na wyjazdach zawitał na White Hart Lane. Tottenham w tym sezonie notuje świetny bilans meczów u siebie, 8-8-1. Blackpool na wyjazdach 5-3-9. Gospodarze walczący o 5 pozycję z Liverpoolem, goście walczący o utrzymanie z pięcioma innymi ekipami. Oba zespoły potrzebowały punktów, jednak oba musiały zadowolić się po meczu jednym oczkiem. W pierwszej połowie przewaga Hotspur, którzy jednak razili nieskutecznością. Goście również mieli swoje okazje, głównie po strzałach z dystansu. Najgroźniejszy z nich oddał Charlie Adam. To właśnie ten zawodnik znalazł drogę do siatki Tottenhamu na 15 minut przed końcem spotkania. Przyjezdni kibice byli wniebowzięci. Warto wspomnieć, iż w ciągu kilku minut Blackpool miało 2 rzuty karne. Pierwszego Adam nie wykorzystał, jednak nadarzyła się druga okazja i już się nie pomylił. Dla gospodarzy kilka chwil przed końcem meczu po asyście Modrica wyrównał Defoe strzałem z dystansu. Z przebiegu spotkania remis chyba jest najlepszym wynikiem, jaki mógł w tym meczu paść. Gospodarze czekają na poniedziałkowy mecz Liverpoolu, a goście modlą się o utrzymanie w ostatnich dwóch kolejkach.
Wolverhamtpon (19 miejsce) - West Bromwich Albion (11 miejsce)
Spotkanie bezpośredniego przeciwnika Stoke w walce o miejsca 8-11 z Wilkami okupującymi przedostatnią pozycję w tabeli. Było to pierwsze niedzielne spotkanie, o godzinie 13:00. Wilki musiały wygrać, każdy inny wynik skreślał ich w walce o utrzymanie. Od pierwszych minut gospodarze zaciekle atakowali bramkę gości. W 15 minucie rzut wolny przed polem karnym WBA, jednak dobre uderzenie świetnie paruje na rzut rożny Carson. Po rzucie rożnym jednak było już 1:0, Hunt dograł świetną piłkę, do której dopadł Fletcher i strzelił bramkę. W 28 minucie kolejny rzut rożny i piłkę od Hunta zgrywa jeden z zawodników idealnie na nogę Guedioury, który nie myli się z najbliższej odległości i mamy 2:0. Tuż po przerwie Fletcher strzelił na 3:0, po fatalnym błędzie Meite w sytuacji sam na sam z bramkarzem nie mógł chybić. Gości stać było tylko na gola kontaktowego autorstwa najlepszego strzelca - Odemwingiego w 55 minucie, po rzucie karnym. Wolves zachowali szanse na utrzymanie, WBA zakończy sezon prawdopodobnie w przedziale miejsc 11-14.
Stoke City (10 miejsce) - Arsenal Londyn (3 miejsce)
Jak już wspominałem, Arsenal miał jeszcze szanse na 2 pozycję, jednak to spotkanie całkowicie zaprzepaściło ją. Dobrze dla Kanonierów, że punkty stracił też Manchester City, więc przewaga 5 punktów nad Citizens została nienaruszona. Stoke ostatnio grające bardzo dobrze wyraźnie przeważało w meczu, o czym pisaliśmy w pomeczowej relacji. Arsenal nie mógł poradzić sobie z zawodnikami Stoke po stałych fragmentach gry. Większość bramek traconych przez londyńczyków w sezonie była właśnie po rzutach wolnych lub rożnych. W 27 minucie Pennant po rzucie wolnym dograł piłkę na 3 metr pola karnego, a Jones był tam, gdzie być powinien i skierował piłkę ciałem do bramki gości. Asystent przy poprzedniej bramce w 39 minucie sam trafił do bramki Szczęsnego. Był praktycznie nieatakowany, przebiegł dobre 10 metrów i uderzył. Golkiper z Polski bez większych szans - kolejna nieporadność defensorów Arsenalu. W 42 minucie Walters uderzył w poprzeczkę, a mogło by być już po meczu. Chwilę po przerwie mało fair play zachował się Song. Nie dość, że ciągnął przy rzucie rożnym Hutha, który jednak zdołał oddać groźny strzał głową, to jeszcze po całej akcji zaatakował niemieckiego obrońcę Stoke łokciem. Rzekomo grający bardzo brutalnie zawodnicy Stoke musieli znosić chamstwo graczy Arsenalu. W kolejnej sytuacji Wilshere bezmyślnie zaatakował wyprostowaną nogą Pennanta, któremu po tym brutalnym faulu nieco puściły nerwy. Wywiązała się przepychanka i obaj zawodnicy otrzymali żółtą kartkę. Pytanie tylko, czemu Wilshere za taki faul nie został "nagrodzony" czerwienią? W 81 minucie Arsenal strzelił gola kontaktowego autorstwa Robina van Persiego po błędzie Begovica, który się źle ustawił. Sekundy później na 3:1 podwyższył jednak Walters. Dość niespodziewany wynik, który dał Stoke awans na 8 pozycję.
Manchester United (1 miejsce) - Chelsea Londyn (2 miejsce)
Hit, klasyk... Jak inaczej nazwać spotkanie lidera z wiceliderem, a zarazem odwiecznych wrogów i rywali. Już minutę po rozpoczęciu spotkania do bramki gości trafił Hernandez płaskim strzałem obok bezradnego Cecha. Twierdza Old Trafford nadal zaczarowana i nie do zdobycia (bilans gier u siebie United 16-1-0 i 43:9 w bramkach). Świetna centra Giggsa do Vidica w 23 minucie dała bramkę na 2:0. Mistrzostwo Anglii na wyciągniecie ręki dla United. Chelsea nie mogła znaleźć sposobu na Van der Sara, choć wielokrotnie próbowała. Gola na 2:1 zdobył jednak Lampard i zrobiło się ciekawiej. Przy golu sprawę zawalił Vidic, który zaspał i jako jedyny nie wyszedł przed linię piątego metra - Lampard byłby na spalonym, jednak tak się nie stało i Chelsea wróciła do gry. Gospodarze kontrowali jednak spotkanie i oddali w końcówce sporo strzałów. Bramki jednak już nie padły i rozstrzygnięcia na najwyższych miejscach już mamy.
United miejsce 1, Chelsea będzie druga, zaś Arsenal trzeci.
Po tej serii gier ze strefy spadkowej wydostały się Wilki, Tottenham awansował na 5 miejsce wyprzedzając LFC o 1 punkt.
W poniedziałek kolejkę dogrywają zespoły Fulham (9 miejsce) i Liverpoolu (5 miejsce).
Zresztą i tak na wszelki wypadek porządku strzegą tu liczne oddziały moderatorów.
Najlepszy typer roku 2011 - Reo-Cooker
Analizator roku 2011 - Reo-Cooker
#8
Napisany 09 maj 2011 - 16:48
Typ : Liverpool wygra pierwszą połowę
Kurs : 3,33
Buk : Pinnacle
Godzina : 21.00
Analiza :
Spotkanie zamykające 36 kolejkę ligi angielskiej. Fulham któremu już na niczym nie zależy podejmie Liverpool walczący o Ligę Europejską na przyszły sezon. Tak więc determinacja Liverpoolu na pewno będzie wielka i za wszelką cenę będą chcieli wygrać ten mecz. Są lepsi od Fulham i to nie podlega dyskusji jednak grają na wyjeździe i to jest ten minus. Niby Fulham u siebie przegrał tylko 3 spotkania a Liverpoolowi z boisk rywala udało się cztery razy przywieźć komplet punktów, jednak ja wierzę że dzisiaj będą totalnie zdeterminowani i uda im się wygrać. Liczę też na prowadzenie do przerwy. Fulham nie przegrał trzech ostatnich spotkań, a dwa ostatnie wygrywał po 3:0 i zapewnił sobie utrzymanie. Teraz już mogą odpuścić. Liverpool zaś w lidze nie przegrał od czterech spotkań, w tym trzy razy wygrywał bez straty gola. W tych czterech meczach zdobyli aż 12 goli. Mają Suareza mają Kuyta, Gerrarda i kilku innych wielkich. Dzisiaj Steven raczej nie zagra z tego co mi wiadomo ale i bez niego powinni wygrać. Liverpool jest jedną z najlepiej punktujących drużyn w pierwszej połowie. Licząc pierwsze 45minut zdobyli by 53 punkty zaś Fulham wręcz odwrotnie - miałby tylko 38 oczek co jest jednym z najsłabszych wyników. W historii też Liverpool najczęściej wygrywał i zazwyczaj prowadzili też przed przerwą. Czuję gola Kuyta w pierwszych 15minutach a potem może jeszcze coś przed samym gwizdkiem
#9
Napisany 09 maj 2011 - 20:46
Spotkanie: Manchester City - Tottenham
Typ: X
Kurs: 3,57
Bukmacher: Pinnacle Sports
Analiza:
Zdania co do tego spotkania są podzielone, jedni uważają że po dzisiejszej wygranej Liverpool'u (co zapewne będzie miało miejsce) Tottenham powinien powalczyć i wygrać, drudzy że Man City zrobi wszystko by grać w LM, więc moim zdaniem będzie remis z niewielką sznsą na wygraną gospodarzy. Tottenham po ostatnim remisie z Blackpool'em powinien wziąć się do roboty i zagrać cokolwiek, do tego dziś wyprzedzi ich Liverpool i efektem będzie to że zostaną na lodzie z niczym. Znów Man City, goni Arsenal i napewno zrobią co tylko w ich mocach by tego dokonać i zbliżyć się o 3 pkt własnie w tym spotkaniu. Niestety moim zdaniem ambicje i motywacja obu drużyn są tak wysokie że żadna z ekip nie pozwoli by doszło do przegranej, a wynika z tego podział punktów. Wg mnie 1:1 lub 2:2.
#10
Napisany 10 maj 2011 - 09:57
Typ: obie strzelą
Kurs: 1,70
Buk: betsson
Zapowiada się bardzo otwarty mecz z dużą ilością bramek z obu stron. City może być trochę zmęczone po przegranym meczu z Evertonem (1:2) - mimo że pierwsi strzelili bramkę. Tottenham walczy o odzyskanie 5 pozycji w tabeli którą stracił po wczorajszej wygranej Liverpoolu z Fulham. Obie ekipy dzieli różnica 6 punktów w tabeli, a do końca sezonu pozostały 4 kolejki zatem jest do zdobycia 12 punktów, a więc w miejscach od 4 do 7 mogą nastąpić jeszcze przetasowania i o takie będą wszystkie zespoły na pewno walczyć. City ma jeszcze małe szanse na wyprzedzenie Arsenalu (5 punktów straty przed tym spotkaniem). Jesli chodzi o formę obu zespołów to M.City zdobyło 9 punktów w ostatnich 5 meczach, a Tottenham 6. City nie remisowało od 27 lutego (1:1 z Fulham), a Tottenham remisował w 3 z ostatnich 4 spotkań. Nie wygrał od 9 kwietnia (3:2 ze Stoke). Zazwyczaj mecze obu zespołów obfitują w bramki. Oba zespoły mają klasowych napastników, ale troche słabsze linie obrony. Najciekawszą statystyką oczywiście jest statystyka Tottenhamu, gdzie w ostatnich 10 meczach ligowych zawsze strzelali i zawsze tracili bramki. Mieli też krótki okres czasu, w którym remisowali 0:0 trzy razy z rzędu.
City gra bardzo różnie. Raz deklasuje rywali, a raz doznaje sromotnej porażki. Szanse powodzenia typu więc oceniam na 50/50, bo albo będzie 0:0 albo worek z bramkami jednak się rozwiąże. Szczególnie liczę na Dżeko i Defoe w tym spotkaniu.
1 Użytkowników czyta ten temat
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych użytkowników



Ten temat jest zamknięty







